Co to znaczy: „prawdziwe”? Jak możesz zdefiniować „rzeczywistość”? Jeśli mówisz o tym, co możesz poczuć, co możesz powąchać, spróbować lub zobaczyć, to rzeczywistość jest tylko elektrycznymi impulsami interpretowanymi przez twój mózg.
(Morfeusz)
Pełnia w Wadze przeszła płynnie, miękko i spokojnie. Tak powoli i… jakoś bezbarwnie, bez wyrazu, rzekłbym. Może dlatego mnie się zebrało na wiosenną deprechę, egzystencjalny ból istnienia i chłopską filozofię.
Bo przyroda wokół nas zatrzymała się w oczekiwaniu na wiosnę, która się jeszcze nieśmiało skrada. Drzewa obsypało kwiatami, ale liście boją się otworzyć, czekając na znak od Saturna, który, póki co, do 20 kwietnia retrograduje. A więc, Panie i Panowie, mamy kilka dni na refleksję, zanim znowu się zacznie. Zanim zębate koło fortuny złapie za następny tryb w maszynie czasu. Przed nami święta, a więc kilka dni zatrzymania od codziennego rollercoastera.
Gdzie jesteśmy w tym wszystkim My? Czy przypadkiem, wkręceni w wir codzienności, nie tracimy z oczu… No właśnie, czego? Siebie? Celu? Kim jesteśmy i co tu robimy? Pomyślmy o tym, zanim się zacznie…

Według pewnego hinduskiego astrologa jeden z warunków, aby być dobrym astrologiem jest taki, że trzeba przez siedem lat mówić prawdę. A jak się ją będzie przez ten czas mówiło, to potem już siłą rozpędu każde wypowiadane zdanie będzie zdaniem prawdziwym. B.K.S. Iyengar pisze w „Świetle jogi”: „Jak ogień wypala zanieczyszczenia i oczyszcza złoto, tak ogień prawdy oczyszcza jogina i całkowicie spala nieczystości w nim tkwiące.”
Prawda, czyli Satya, jest jedną z jam, zasad etycznych jogi. I jest to w jodze najwyższa zasada postępowania i moralności. Jeśli myśli mamy szczere, mowa nasza jest szczera i całe życie oparte jest na prawdzie, wtedy człowiek jest gotowy do połączenia się z absolutem. Ten kto umie kontrolować język, ten w znacznym stopniu opanował siebie. Skutkiem tego jest to, że kiedy taki człowiek przemawia do innych, jest słuchany z uwagą i szacunkiem, a jego słowa są zapamiętane, ponieważ są dobre i prawdziwe. I człowiek taki, utwierdzony w prawdzie otrzymuje owoce swej działalności bez specjalnych starań. Rzeczy, których naprawdę potrzebuje przyjdą do niego, kiedy rzeczywiście będą mu potrzebne – nie musi za nimi gonić. A Bóg, będący źródłem prawdy, zaspokaja jego potrzeby i dba o jego dobro. Tak mówią mistrzowie.
„Tomasz, gdzie jesteś Ty? Nie czuję Cię, tego prawdziwego. Są tylko takie momenty, kiedy pojawiasz się naprawdę.” Tak mówiła do mnie kiedyś pewna bliska mi dusza, której przewidziałem datę wyjazdu za granicę. I która teraz za tą granicą próbuje prawdę o sobie wcielić w życie. Myślę, że jest na najlepszej drodze. I niechaj Urania jej pomoże wytrwać, a nas wszystkich po kolei uszczypnie, żebyśmy w końcu przestali koncentrować się li tylko na impulsach elektrycznych własnego umysłu. Chociaż raz wyjrzeli poza matrix.
Bo życie jest nic nie warte, jeśli nie jest prawdziwe. Jeśli nie jest autentyczne, oparte na prawdzie. I jeśli nie znajdziemy tej prawdy w nas samych, to tracimy tylko czas na tej planecie. Amen.