Astrologus


Co to jest horoskop?

Horoskop pytaniowy
Horoskop osobisty
Horoskop prognoza
Horoskop partnerski
Horoskop dziecka

Zadaj pytanie
do astrologa

Zamów horoskop

google
yahoo
bing

Archiwum z miesiąca: Listopad 2006

Quiz o zaćmieniu Słońca – finał

25 listopada 2006

Niniejszym „Quiz o zaćmieniu Słońca” zostaje zamknięty. Poniżej widzimy całe zdjęcie będące przedmiotem rzeczonego quizu i przedstawiające osoby pod wpływem słonecznego zaćmienia.

bębny joga astrologia horoskopy znaki zodiaku

Można by powiedzieć, że werdykt jest prosty: grają na bębnach, a więc Lukas jest zwycięzcą. Ale… czy na pewno Lukas? Czy to, co widzimy za pośrednictwem naszych zmysłów to jest prawdziwa rzeczywistość? Czy może raczej to, czego nie widzimy? Czy kiedy rozmawiamy z innymi ludźmi, pracujemy, jedziemy na urlop, oglądamy TV, prowadzimy samochód, robimy to co robimy, czy wiemy co robimy? Co jest prawdziwe, a co jest iluzją?

Pomyśl o tym jutro rano, kiedy staniesz przed lustrem w łazience ze szczotką do zębów w ustach. Czy to co widzisz w lustrze to jest prawdziwa rzeczywistość? Czy jest to może tylko maja, kosmiczna iluzja?

Jury miało przysłowiowy twardy orzech do zgryzienia, chcąc wybrać zwycięzcę spośród zgłoszonych odpowiedzi. Wszystkie odpowiedzi były ciekawe i pełne humoru. Ostatecznie, po długich dyskusjach i sporach, jury przyznało dwa honorowe wyróżnienia dla Haliny i Nadira za pomysłową i niebanalną interpretację. Zwycięzcą quizu została Jayadevi, a oto fragment, który zdaniem jury, zapewnił autorce wygraną:

…Wsłuchują się w rytm, który wydają ich dłonie i serca. Zatopili się w brzmieniach, które przenikają wszystkie komórki ich ciał. Tańczą na falach wibracji raz wznoszących się innym razem opadających. Szybują ponad czasem i przestrzenią…

Nagrodą dla zwycięzcy jest oczywiście wycieczka po Warszawie autobusem wybranej linii miejskiej! Gratulujemy wygranej! (Prosimy o kontakt z redakcją, w celu odbioru biletu).

Mój dom nr VIII

22 listopada 2006

Ostatnio Sandy uparcie chciała mi podrzucić do VIII domu religię. Ja jej na to, że „religia, moja droga, to jest dom IX, poza tym należy odróżnić religię od duchowości rozumianej jako rozwój wewnętrzny, bo nie są to pojęcia równoważne”. Nawet jej wytknąłem, że rozmowa z nią o VIII domu, to jak przysłowiowa rozmowa ze ślepym o kolorach. Ona mi na to, że zafiksowałem się na punkcie „swojego ukochanego VIII domu”. I tak sobie myślałem później o tej sprzeczce, z czego ona wynikła. Przywiodło mnie to do wniosku, że… jeśli posiadamy obsadzony dany dom w swoim horoskopie urodzeniowym, to wtedy lepiej rozumiemy jego naturę. I vice versa.

Idąc tym tropem, jeśli w horoskopie mamy do czynienia z wyeksponowaniem jakiegoś domu poprzez obsadzenie w nim planet, to jest to równoznaczne z tym, ze istnieje konieczność doświadczania dziedzin życia związanych z danym domem. I dalej… jeśli jest tak w istocie i te doświadczenia mają miejsce w naszym życiu, wtedy energia płynie w sposób naturalnie przyrodzony danej osobie. Naturalnie, czyli zgodnie z układem w osobistym horoskopie urodzeniowym. Natomiast jeśli stajemy w poprzek naszemu przeznaczeniu, wewnętrznemu daimonionowi, uciekamy przed tym do czego jesteśmy predysponowani (z racji obsadzenia domu), wtedy zaburzamy harmonijny przepływ energii. Harmonijny lub nie, bo to zależy jak na to patrzeć. Bo poprzez harmonijny mam na myśli to co „siedzi” w natywniku w danym domu, a nie obiektywnie harmonię. Tak więc energia w postaci sygnifikatorów i ich zależności tak czy inaczej się przejawi, znajdzie sobie ujście, popłynie zgodnie z prawem natury. Tylko, że może to nastąpić w zupełnie nieoczekiwany sposób, nie zawsze taki, jak byśmy chcieli.

skorpion śmierć seks astrologia horoskop

Jak to się przejawia w VIII domu? Nadrzędnym wzorcem energetycznym tego domu jest transformacja. Droga do transformacji może być, zgodnie z VIII-domowym wzorcem, różna. Poprzez śmierć, seks, psychologię, magię, medytację, itd. Jeżeli więc mamy podkreślony ten dom w horoskopie, to przed takim doświadczeniem nie uciekniemy. Musi mieć miejsce w naszym życiu tak czy inaczej. Może to być transformacja rozumiana totalnie albo… zwykła, codzienna, rzekłbym… „śmierć na co dzień”. Skorpion ma taki wewnętrzny przymus, śmierć musi być jego doświadczeniem stale. Jest dla niego jak powietrze. W przeciwnym wypadku, jak powiedziała kiedyś pewna znajoma mi astrolog i wróżka: „będzie leżał do góry świństwem i zatruwał się własnym żądłem wegetacji”. Tak czy inaczej energia popłynie, śmierć jest nieunikniona. (Oczywiście nie mam tu na myśli śmierci w sensie tylko dosłownym.) Warto byłoby o tym pamiętać, jeśli chcemy świadomie odbierać doświadczenia VIII-domowe, a nie być zaskakiwani przez układy planet.

Sen o daimonionie

15 listopada 2006

To był sen. Zasnąłem nad komputerem. Zasypiałem i budziłem się. I znowu zasypiałem. I sen był ciągle ten sam. W tym śnie pisałem horoskop. Tworzyłem niesamowicie rozbudowane tabele prognostyczne. Pisałem, pisałem, pisałem… I wreszcie to… przyszło. Częściowo we śnie, częściowo na jawie. Myslę, że ten stan półsnu był jak katalizator. Coś zagrało. Najwyraźniej to uczucie miałem w dzieciństwie. Kiedyś, kiedy w szkole pisałem wypracowania z polskiego. Natchnienie? Stan uniesienia? Wewnętrzny głos, mój własny daimonion. Nareszcie. I teraz ten stan energii wewnętrznej mogę ’sprzedać’. Znaleźć ją w horoskopie klienta. Pomóc, żeby zagrało u niego. Bo każdy z nas może się rozwijać tylko w kontakcie z własnym, wewnętrznym daimonionem. Z naszym pierwiastkiem boskim wewnątrz.

Czym więc jest daimonion? W greckim pojęciu daimon, z którego wywodzi się współczesne pojecie daimonion, mieści się kreatywność poety i artysty, zapał moralny czy religijny ale także siła jaka jest udziałem kochanków. Jest wewnętrzną funkcją, która potrafi zapanować nad całym człowiekiem, łączy nas z siłami natury, odczuwamy go jako władzę losu. Jest przewodnikiem, określa naszą witalność i umiejętność otwierania się na miłość.

sokrates astrologia horoskop

Sokrates daimonionem (gr. daimónion ‘coś boskiego, cudownego, osoba boska’) nazywał swojego ducha opiekuńczego, od którego otrzymywał pouczenia i wskazania. Sokrates miał dar kontaktu ze swoim głosem wewnętrznym od lat chłopięcych. Twierdził, że głos ten tylko przez niego słyszany dawał mu znaki i wskazania, a także odradzał podejmowanie lub kontynuowanie wielu działań. Powoływanie się na to wewnętrzne bóstwo było jednym z powodów oskarżenia Sokratesa o to, że uznaje innych bogów niż państwo.

Daimonion może być czynnikiem twórczym jak i niszczącym – zazwyczaj bywa i jednym, i drugim. Całe życie to szarpanie się pomiędzy dwoma obliczami daimonizmu. Wyparcie się daimoniona prowadzi do autokastracji miłości i samounicestwienia woli, a dalej do zdeprawowanych form agresji w których zrepresjonowany daimonion powraca by nas prześladować. Daimonion powinien być ukierunkowany, bo inaczej staje się nieświadomą, popychającą nas siłą. Kiedy zostanie ukierunkowany jest niemalże osobowy. Właściwie ukierunkowany staje się wulkanem twórczych działań, prowadzi w stronę całościowego rozwoju osobowości. Jak wiedzieć na pewno, czy został właściwie ukierunkowany? Jak powiedzial kiedyś mój Mistrz Luczis:

Kiedy czujesz, że ci dusza śpiewa to znaczy, że to jest własnie to.

plutony, barany i cała reszta

13 listopada 2006

Hmm, a więc czas może tym razem przestać walczyć, ale zacząć akceptować konsekwencje naszych przeszłych dokonań. Zrozumieć prawa rządzące kosmosem. Nieuchronność zdarzeń nie powinna załamywać. Astrologiczna wiedza – wręcz przeciwnie – powinna dawać przewagę, służyć pomocą, stanowić drogowskaz. Ludzie, spójrzcie nad głowę, w gwiazdy!!! Tam jest czarne na białym (a raczej białe na czarnym) wszystko wypunktowane!!! Nie idźmy jak barany na rzeź, szukajmy w astrologii ROZWIĄZANIA, inaczej będzie to tylko sztuka dla sztuki, a na naszych grobach porosną chwasty.

Tak napisałem dzisiaj na Astrolabium. Bo coraz częściej spotykam ludzi, którzy narzekają na swoje horoskopy. Że Saturn, że Pluton, i że te kwadtratury, no i wogóle zaraz im coś tranzytem przywali… że generalnie mają życie do niczego. Jakaś epidemia chorych dusz! Czy to, panie, takie czasy nastały?

Pamiętam, kiedyś dałem komuś książkę Stephena Arroyo. Chciałem napisać kilka słów dedykacji od siebie. Ale… nie mogłem napisać od siebie, bo Ona była mężatką. Postanowiłem więc wcielić się w autora książki, zamknąłem oczy, wysiliłem moje szare komórki w poszukiwaniu angielskich słów, aż napisałem:

See stars above you – see where to go…
Stephen Arroyo

Mam nadzieję, że Mistrz, którego bardzo cenię, wybaczy mi to nadużycie… (Podobno mężowi się podobało.) Ale do czego zmierzam? Do tego, żebyśmy wreszcie zaczęli robić użytek z astrologii, a nie tylko podniecali się i adorowali wzajemnie na astrologicznych s-forach! Astrologia jest wiedzą królewską i jako taka wymaga szacunku i respektowania. Respektowania praw rządzących kosmosem. Bo… jeśli ktoś już zajął się astrologią i wie co oznacza na przykład tranzyt Plutona to ta wiedza zobowiązuje. Tak, chcę powiedzeć że znajomość astrologii zobowiązuje i rodzi konsekwencje. Konsekwencje tranzytu Plutona dla astrologa będą większe niż dla kogoś, kto nie ma pojęcia o zapisie partytury, która jest zawieszona nad naszymi głowami.

A więc, mam taki gorący apel. Ludzie! Nadchodzi Era Wodnika! Otwórzmy wreszcie oczy i spójrzmy w górę! See stars above you and.. see where to go!