Astrologus


Co to jest horoskop?

Horoskop pytaniowy
Horoskop osobisty
Horoskop prognoza
Horoskop partnerski
Horoskop dziecka

Zadaj pytanie
do astrologa

Zamów horoskop

google
yahoo
bing

Archiwum z miesiąca: Sierpień 2007

Czas na Panienki

27 sierpnia 2007

Wrzesień za pasem, wakacje na finiszu i czas wziąć się do pracy. Nasi, pożal się Boże, politycy zaczęli więc nam znów, jak niedopieszczone panienki, prezentować w mediach swoje żałosne walory. Przyszła mi do głowy taka wizja, że może by ich tak zostawić w tym sejmie samych. Gdyby tak dziennikarze przestali chodzić na Wiejską, rozmawiać z nimi i relacjonować te głupoty, mielibyśmy wreszcie święty spokój. Niechby się tam sami we własnym sosie lansowali.astrologia horoskop panna

Zamiast tego, proponuję zrelaksować się trochę i spojrzeć w niebo, bo tam ciekawsze rzeczy się dzieją. Jakby jeszcze ktoś tego nie poczuł, to w piątek Słońce dumnie przedefilowało z Lwa do Panny. Automatycznie tym samym nasze zwoje mózgowe zostały zresetowane i przystosowane do bardziej analitycznej pracy. Mamy prawo stać się bardziej niż zwykle uważni i krytyczni w stosunku do otoczenia. Nagle wszystkie wady i słabe strony otaczających nas ludzi mogą
zacząć nam przeszkadzać. Zanim jednak zaczniemy upierdliwie, jak to Panny czasem mają w zwyczaju, wytykać innym ich błędy, pomyślmy, że przecież to, co
nas drażni w innych pokazuje nam jak w lustrze to, z czym mamy problem u siebie samych.

Druga nowina jest taka, że 2 września Saturn wreszcie da sobie na wstrzymanie z Lwami i też pojawi się w Pannie – z wizytą na jakieś 2 lata. Tak, tak, drżyjcie Panienki! Co prawda, Panna, jakby nie patrzeć, ziemski znak, więc Saturn w swoim żywiole nie będzie działać tak maleficznie jak w Lwie. Zanim jednak rozpocznie się jego tournee, to w gwiezdnym rozkładzie jazdy czeka nas pełnia Księżyca. We wtorek, 28 sierpnia, Księżyc znajdzie się w opozycji do Panny. Ale pełnia to będzie nie byle jaka, bo połączona z zaćmieniem Księżyca w 5 stopniu Ryb! Widzieliście kiedyś całkowite zaćmienie Księżyca? Jeśli nie, to i tak nie zobaczycie, chyba, że ktoś będzie miał okazję obserwować je na drugiej półkuli, czyli w Ameryce, na Pacyfiku lub w Australii i Oceanii. Jednakże co jak co, ale wpływ tego zaćmienia także i w Polsce nas nie ominie, a szczególnie, jeśli ktoś ma czuły punkt ekliptyki w okolicy wystąpienia zaćmienia, czyli około wspomnianego 5 stopnia Ryb.

Można powiedzieć, że generalnie działanie zaćmienia ma charakter osłabiający. Może też zrealizować się w taki sposób, że obnaży nasze słabe strony. Oczywiście w tych dziedzinach, z którymi wchodzi w relację w naszym horoskopie. Skutki pojawiają się z reguły po zaćmieniu, a nie w jego trakcie. Bądźmy wiec uważni w ciągu następnych paru tygodni. Energia znaku Panny może nam w tym pomóc. Zwróćmy baczniejszą uwagę, co się będzie z nami działo, co będziemy odczuwać i kogo spotkamy na swojej drodze. Potraktujmy to jako lekcję o nas samych. Konfucjusz uczył, że tylko oczyma drugich możemy dostrzec własne błędy.

W podróży

25 sierpnia 2007

Pociąg mknął, rozgrzewając do białości i tak powykręcane od słońca szyny. Firanki w oknach furczały. Wokół mnie ludzie, bigos, schabowy, piwo. I herbata ekspresowa… jak to w Expresie. Siedząc w kucki na podłodze, w jedynym wolnym miejscu w Warsie, znajdowałem się w samym sercu pełznącej stalowej dżdżownicy. Powoli zamknąłem oczy. Gwar rozmów ucichł, a wyobraźnia zaczęła kreślić koła, kreski, jakieś dziwne znaczki…

Tak sobie myślę, że wytrychem do wszystkich astrologicznych rozstrzygnięć, jest horoskop sporządzony na moment urodzenia. Nawet przy interpretacji horoskopów horarnych ważne są predyspozycje zawarte w natywniku. A najczęściej, kiedy robimy prognozę i patrzymy na tranzyty, to koncentrujemy się tylko na znaczeniu połączenia dwóch planet. Bierzemy na przykład takiego Saturna, który tranzytuje takiego Marsa i sądzimy po naturze samych planet. I mówimy, że to jest połączenie dwóch największych malefików w horoskopie. Czyli planet złoczynnych. Że taki tranzyt to przyniesie pewnie jakieś nieszczęścia, niepowodzenie, wypadek, przemoc, rezygnację, otępiałość, żałobę, itd. Ewentualnie patrzymy na położenie planety aspektowanej w horoskopie, na jej dom i znak posadowienia oraz na jej aspekty. Zbyt często zapominamy o drugiej stronie, a więc planecie tranzytującej, czyli np. o samym Saturnie.
astrologia horoskopy
A właśnie ostatnio coraz częściej znajduję przykłady tego, że kluczem do rozgryzienia tranzytów Saturna jest jego posadowienie w horoskopie urodzeniowym. Jest to w zasadzie rzecz oczywista, ale… no właśnie, czy na pewno o tym nie zapominamy? Saturn, gdziekolwiek się pojawi i jakiekolwiek nuty w melodii naszego horoskopu poruszy, to będzie zawsze działał zgodnie ze swoją naturą przyrodzoną mu w natywniku. Dlatego należy najpierw zbadać predyspozycje, nazwijmy to – karmiczne – Saturna. Jego posadowienie zodiakalne
i horoskopowe, jego władztwo, czyli sferę życia, którą zarządza, jego połączenia
z innymi planetami.

Zobaczmy więc… jeśli będzie to, dajmy na to, ten Saturn tranzytujący Marsa, który to Saturn znajduje się w natywniku w Pannie na IC, w opozycji do Słońca, będąc jednocześnie władcą 7 domu… to jasnym jest, że przy wymienionym tranzycie będzie to po prostu okres wytężonej pracy. Taka osoba będzie pracować ciężko
i długo, i całą swoją energię, hormony, popęd seksualny, a być może nawet zgromadzone emocje i złość przelewać na pracę.

Ktoś teraz powie, że przecież taki tranzyt to spotkanie dwóch malefików, a że praca to w zasadzie nie jest żadne nieszczęście i niektórzy za nią nawet do Irlandii jeżdżą. I gdzie tu się sprawdzają astrologiczne reguły? To zależy jak na to spojrzymy. Saturn pokazuje w horoskopie to, co nas boli, to, od czego uciekamy. A właśnie do realizacji tego, na co wskazuje Saturn powinniśmy dążyć w naszym życiu.
Z punktu widzenia naszej karmy indywidualnej. Naszego osobistego przeznaczenia. Przeznaczeniem tej osoby będzie praca, ale praca polegająca na zbudowaniu rodziny i w związku. I teraz, jeśli widać w tym momencie sygnifikacje wskazujące na możliwość zawarcia małżeństwa i założenia rodziny, to tranzyt Saturna do Marsa
da tej osobie okazję wręcz idealną do ucieczki. I na tym polega złoczynność tego tranzytu, widziana w perspektywie przeznaczenia osobistego takiej osoby.

Poczułem na sobie czyjś wzrok. Otworzyłem oczy. Młody chłopak przyglądał mi się uporczywie. Stał oparty o wąski, wysoki stolik barowy. W ręku trzymał dużą plastikową szklankę z piwem. „Zauważyłem, że medytujesz” – powiedział
i roześmiał się głośno. „Wiesz, jak to jest, stary.” – odparłem po chwili – „Trzeba czymś się zająć, żeby jakoś dojechać do miejsca przeznaczenia.”

S… jak Saturn

7 sierpnia 2007

Wczoraj usiłowałem w astrologii znaleźć potwierdzenie na swoją kiepską dyspozycję fizyczną w tym miesiącu. Jestem typem sportowca, jak to ktoś ostatnio o mnie powiedział. Zresztą, myślę, że także dzięki praktykowaniu jogi jestem okazem zdrowia. Lekarza oglądam tylko przy okazji badań okresowych. Horoskop urodzeniowy mam taki, że pewnie kiedyś, kiedy będę umierał i zrobią mi badania lekarskie, to wyjdą mi lepsze niż u nastolatka.

A tu tymczasem… od tygodnia boli mnie kręgosłup i ogólna dyspozycja jakaś taka kiepska. Bolą mięśnie, stężałe do tego stopnia, że wczoraj idąc po ulicy poruszałem się dosłownie jak w gęstym kisielu. Niby wszystko w porządku, ale czuję się, jakby mi brakowało sił i energii. Ćwiczenia jogi musiałem ograniczyć do niezbędnego minimum, co u mnie jest sytuacją wyjątkową. Po raz kolejny więc sprawdziłem wczoraj tranzyty i… nic. Poza, oczywiście, Saturnem, który niezmiennie tranzytuje od dwóch lat przez mój znak słoneczny, ale do tego zdążyłem się już przyzwyczaić. Przynajmniej tak mi się wydawało. I dopiero
w sierpniowym lunariuszu znalazłem odpowiedź – nie zgadniecie – Saturn na ascendencie! W lunariuszu, który jest szczególnie silny, bo Księżyc i Słońce znajdują się w swoich znakach natalnych.
astrologia horoskopy
Mimo wszystko, dobrze wiedzieć, że to lunariusz, czyli że za miesiąc będzie po wszystkim i będę mógł wrócić do mojej zwykłej aktywności. Przynajmniej mam jakiś pożytek z astrologii na własnym podwórku. Ale cóż, widocznie Saturn,
w ostatnim miesiącu przed wyjściem ze znaku Lwa chce jeszcze raz zwrócić na siebie moją uwagę. Pogrozić palcem i powiedzieć: „No!” Znowu, po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że, niezależnie od tego, co sobie wybraliśmy w horoskopie urodzeniowym, to całe nasze życie upływa pod dyktando Saturna. A co do pozostałych planet… one w tym boskim planie zdają się być li tylko kosmicznym/kosmetycznym* dodatkiem.

*niepotrzebne skreślić