Astrologus


Co to jest horoskop?

Horoskop pytaniowy
Horoskop osobisty
Horoskop prognoza
Horoskop partnerski
Horoskop dziecka

Zadaj pytanie
do astrologa

Zamów horoskop

google
yahoo
bing

Przystanek Saturn

Czasami przyglądam się innym ludziom. I marzy mi się taka sytuacja, że wszyscy bez wyjątku mają świadomość duchową. I myślę, jakie to trudne i jakiej ogromnej pracy potrzeba, żeby zmienić świadomość wszystkich.

Czasami przyglądam się innym ludziom. Mam na myśli osoby tkwiące obiema nogami w materii, niezajmujące się praktyką rozwoju wewnętrznego, albo nieprzywiązujące wagi do duchowej strony życia. Takie osoby, które nie czują, że poza tym, co namacalne, istnieje niewidzialny świat energii. Że nie jesteśmy tylko zbiorem atomów. I myślę sobie, że życie jednak może być proste. Jasne
i czytelne zasady gry. Sprecyzowane potrzeby. Czytelne reguły. Czasem się udaje przeżyć życie długie i szczęśliwe, a czasami nie. Jak w grze – ciągniesz kartę. Czasem wygrywasz, a czasem przegrywasz. Piki, kiery, karo, trefl…
Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz, co ci się trafi. Raz jest dobrze, raz jest cierpienie. Proste. A proste, to znaczy piękne. Nie ma miejsca na pierdoły jak na przykład joga, doskonalenie ciała i umysłu, praktyka wewnętrzna, rozwijanie świadomości, rozwój duchowy… Ezoteryka jest gdzieś z boku, jakby nierealna, bo przecież świat niewidzialny nie istnieje. Czasem tylko, na zakręcie życiowym, dobrze jest zrobić sobie horoskop u astrologa, albo pójść do wróżki na sesję tarota – potem można opowiadać znajomym,
że to niewiarygodne, jak wszystko się sprawdziło. Coś w tym pewnie jest, ale… udajemy, że nie ma.

Do pewnego momentu można udawać. I żyć jak gdyby nigdy nic. Potem dla niektórych z nas przychodzi moment, w którym odkrywamy inny wymiar naszej egzystencji. Jakie to wspaniałe! Chodzimy na jogę do klubu fitness, na jakieś art-of-living od czasu do czasu. Otwieramy się na ten tajemniczy czwarty wymiar. Rozwijamy się! Jaki ten wymiar duchowy jest piękny! Wow! Ale wciąż obowiązują znane nam stare reguły gry.

Przy intensywnym zaangażowaniu w praktykę prędzej, czy później pojawia się jednak niebezpieczeństwo przekroczenia następnej granicy. Przychodzi moment, kiedy stajesz u wrót Cienistej Doliny. I najczęściej w tym momencie dajesz nogę i tyle cię widzieli. Jeśli jednak, z jakiegoś, niezrozumiałego do końca dla siebie powodu, w końcu ją przekroczysz… Wtedy już zmieniają się reguły. I już nie jest tak samo. Teraz bierzesz natychmiast odpowiedzialność za wszystko, co zrobisz. I za wszystko, co zrobiłeś do tej pory. I teraz wiesz, że już za późno, żeby się wycofać. Dlaczego nikt nigdy nie mówi, że rozwój duchowej świadomości nie wygląda tak, jak na kolorowych zdjęciach w czasopismach o jodze? Dlaczego w nich nie piszą o cierpieniu?

Czasami przyglądam się innym ludziom. I zazdroszczę. Wtedy, kiedy wydaje mi się, że już zwyczajnie nie mam siły. I kiedy już za daleko, żeby się wycofać.
W takich momentach zazdroszczę.

Komentarze:

  1. przemek

    Wczoraj skonczylem 30 lat.Byl to czas refleksji,zadumy, rozliczenia sie przed wlasnym sumieniem z tego co bylo,i z tego co nie mialo miejsca,bo mnie nie bylo na wlasciwym miejscu.A na sam koniec pojawila sie mysl – “Czasami przygladam sie innym ludziom.I zazdroszcze.Wtedy,kiedy wydaje mi sie,ze juz zwyczajnie nie mam sily.I kiedy juz za daleko,zeby sie wycofac.W takich momentach zazdroszcze.”
    I ja tez.
    Dziekuje za te slowa.Mam takie
    przekonanie,ze zaczynam nowe zycie.I chcialbym zeby towarzyszyla mi w tym czasie prawda.Nawet bolesna.Na inne rzeczy szkoda czasu.Nawet jesli sa tacy,co mowia,ze czas nie istnieje.
    Pozdrawiam.przemek

  2. Grzegorz

    Tak to juz jest w tym zyciu ze absorbuja nas przyziemne sprawy.Staja sie coraz bardziej warzne wraz z pzybywajacymi latami na karku.Niektorzy podczas ktoregos tam powrotu Jowisza wybieraja opcje “BYC”a nie “MIEC” i potrafia wyjsc poza ramy swojego horoskopu pomaga im to co od Saturna dostajemy “gratis”-najmniej popularna z symbolizowanych przez niego cech:dyscyplina.Zauwazylem ze od kiedy zycie staje sie coraz “prostrze” zapominamy o tym ze nadejdzie kiedys taki dzien…Ciezko z dyscyplina ale bez niej…Ale byl kiedys”WIEK ZLOTY” ten ideal zostal przecierz wypracowany dzieki cechom Saturnicznym.Osobiscie mam nie wesolo w zyciu ,ale to minie. Saturn “jezdzi” teraz po moim Ascendencie tam i z powrotem.Docenilem wartosc cech Saturna wielokrotnie.Staruszkowie(!)od wiekow nudzili ze :Kiedys bylo lepiej.Ale cos wtym jest bo wielu ludzi przenika nostalgia za dawnymi czasami kiedy mniej bylo zgielku i czasu(!)bylo na wszyskko dosyc.Docenmy to co nam daje Saturn bez niego nie byloby niczego stabilnego.A chyba kazdy z nas potrzebuje jakis punktow odniesienia.Jowisz pomorze kiedy droge swoja wyprostuje.Te dwie planety tak od siebie rozne potrafia wyrwac czlowieka z”dolka” TRZEBA IM TYLKO POZWOLIC!Mialo byc o Saturnie ale jakos tak bez Jowisza jest dziwnie wystepuja przecierz jako para przeciwienstw.

  3. Mila

    Oj Tomasz – czyżby ten sam Saturn Cię dopadł co i mnie? nastrój mam podobnie nieidylliczny, też zaczynam zazdrościć tym, którzy się nie zastanawiają, ale to trwa chwilę. potem wracam na swoją drogę; pod górkę co prawda ostatnio (Saturn zaraz wejdzie na siebie samego po raz chyba już 3 w ciągu paru miesięcy, a potem w końcu przejdzie Ascendent – niech się stanie!)
    szukam, ciągle szukam, bo nie chce mi się wierzyć, że życie to właśnie piki, trefle, karo i kiery. i naprawdę chciałabym się przekonać, że to dobra droga. ale innej nie chcę…

  4. Stargazer

    Wydaje mi się, że to, jak piszesz, proste życie to niekoniecznie kwestia braku rozwoju duchowego, tylko bezrefleksyjnego podejścia do życia, a to moim zdaniem nie to samo. Łatwo mają ci, którzy nigdy nie zastanawiają się nad sobą i nad życiem, niewiele dostrzegają poza konkretami, a ich największym problemem jest co zrobić jutro na obiad i z kim iść na imprezę. Też czasem łapię się na myśli, że im zazdroszczę. Natomiast by mieć skomplikowane życie, nie trzeba uprawiać praktyk duchowych – wystarczy myśleć więcej niż wystarczy do zwykłej wegetacji :) Ja jak wiesz nie należę do osób zajmujących się jakąkolwiek formą rozwoju duchowego, natomiast bardzo skutecznie potrafię sobie wszystko utrudnić wiecznym myśleniem, rozważaniem, tęsknotą za przeszłością, lękiem przed przyszłością i martwieniem się na zapas :)

  5. aharat

    … don Juan naucza, że dla prawdziwego wojownika liczy się prawda i wolność. do tego zmierza. to realizuje. czasem jest to równoznaczne z poczuciem szczęścia i spełnienia, czasem oznacza ból i cierpienie, a czasem …whatever. to poprostu nie jest ważne. dla kogoś kto jest wojownikiem. choć ja też czasami zazdroszcze … ale staram się zbytnio w tym sobie nie folgować :)

  6. Sylwia

    A ja kiedyś zazdrościłam, ale teraz wiem co mi daje to że co jakiś czas muszę się “składać do kupy”. Wiem że dziś moje życie jest w kawałkach które muszę poskładać, ale jutro jak już to ułożę będzie SUPER i tak na okrągło, dół i góra.
    Ja kiedyś zazdrościłam, ale teraz widzę co ludzie sobą roprezentują, jak się miotają, jak się boją życia i śmierci, jak bardzo są słabi. A ja z każdym dniem, z każdą wykonaną praktyką wzmacniam się, otwieram i …… uśmiecham do życia :) )
    Ja nie zazdroszczę, ale…. czasem jestem zmęczona ciągłymi zmianami(w takich chwilach wcale się nie dziwię że niektórzy cofają się uciekają ze ścieżki rozwoju czy jogi), czasem chcę stanąć i tak stać bez ruchu, ale za każdym razem jak staję to dostaję “kopa” żeby iść dalej, wyżej. Myślę że ktoś koło mnie stoi i pilnuje żebym nie przystawała w wysiłku, bo to się po prostu opłaca!!!

  7. Małgorzata

    Skądś znam to uczucie, czasami gdy przychodzą tzw. gorsze dni w moim życiu, nachodzą mnie wątpliwości. Wtedy myslę:”po co mi to wszystko, po co ten rozwój, branie na siebie odpowiedzialności za własne życie, ta wyzwalająca a jednocześnie, przygniatająca świadomość, że wszystko jest efektem mojej kreacji, po co? Nie lepiej żyć w nieświadomości, jak większość ludzi, a w razie potrzeby móc zwalić winę na kogoś, na okoliczności…”
    Ale jestem w takim punkcie, z którego juz nie ma powrotu, bo tak to jest z rozwojem, że jeżeli przekroczysz jakąś granicę, przekonasz się, że to o czym mówią i piszą tzw. wielcy mistrzowie duchowi – to prawda, nie możesz już awrócić i myśleć jak dawniej. I dobrze, dzieki temu nawet jak nie zawsze idę do przodu, to przynajmniej się nie cofam.
    Zapraszam na mój nowy blog: http://www.inspiracje-duchowe.blog.onet.pl

  8. Tomasz

    Hmmm, może właśnie takie nastawienie co tutaj wyczytałem wynika z tych “cichych dni”. Znaczy tych co to siedzimy w dolince naszego stanu emocjonalnego, zamiast na wyżynach. Gdy nie odczuwamy tej radości, tej spokojności, gdy odchodzi stan gdzie człowiek patrzy dookoła i dostrzega piękno, gdy jest w stanie zachwycać się wszystkim, uśmiechać się do każdego napotkanego człowieka, nawet jak ten nam zajechał drogę.
    Może? Licho wie, bo trudno powiedzieć co drugiej istocie w duszy gra.
    Ja jedynie mam taki pogląd, że nie ma co się za bardzo przejmować innymi, w stylu: a dlaczego oni tacy mało uduchowieni etc.
    Ludzie są na różnych poziomach doświadczeń. Jeden może w tej chwili bardziej potrzebuje opanować sztukę poruszania się w materii? Któż to wie? Oceniać jest bardzo łatwo, lecz takim ocenianiem krzywdzę tylko sam siebie. Bo zmienia się wtedy moje nastawienie do otoczenia, włączam tryb krytykowania, dostrzegania ograniczeń, zła, braków, strachu. A idąc tym tropem dalej grzęznę w “niskich wibracjach”. Czyli więcej w moim życiu tworzę sobie stanu w dolinkach, zamiast na wyżynach.

Napisz komentarz