Astrologus


Co to jest horoskop?

Horoskop pytaniowy
Horoskop osobisty
Horoskop prognoza
Horoskop partnerski
Horoskop dziecka

Zadaj pytanie
do astrologa

Zamów horoskop

google
yahoo
bing

Uwagi o karmie

Temat karmy w horoskopie poruszany jest przy różnych okazjach. Mówi się
o planetach karmicznych, o aspektach karmicznych itp. I z namaszczeniem szuka się ich w horoskopie. Sam tak robiłem. Jednak, od pewnego czasu, im dłużej się nad tym zastanawiam, to całe to „szukanie” karmy w horoskopie wydaje mi się trochę absurdalne. Bo, jeśli wziąć pod uwagę istotę karmy,
jako prawa natury – to tak naprawdę cały horoskop i wszystko w nim jest karmiczne. Więc doszukiwanie się karmy w horoskopie nie ma w tym kontekście większego sensu. Dlatego, że CAŁY horoskop jest mapą naszych uwarunkowań karmicznych. Jasne, że jest sobie planeta Saturn, która jest najbardziej kojarzona z karmą. Tradycyjnie mówi się o Nim, że jest Władcą Karmy. Jest tak, dlatego, że Saturn jest planetą, której tranzyty najbardziej nas doświadczają i taką, która tranzytując domy naszego horoskopu urodzeniowego przynosi nowe doświadczenia i rozlicza z tego, czego się nauczyliśmy podczas dotychczasowych lekcji.

Zgodnie z wiedzą otrzymaną od świętych hinduskich riszich i mistrzów duchowych celem naszej wędrówki poprzez odradzanie się w cyklu kolejnych narodzin jest powrót do Źródła. Nie jest to proces łatwy, jako iż ewolucja poprzez cykl kolejnych wcieleń, po to, żeby osiągnąć inkarnację ludzką, zajmuje… bagatela, bo ok. 8,4 mln lat! Warto wiedzieć też to, że nasza dusza SAMA przed ponownym zejściem na Ziemię, wybiera sobie swoje ciało i swoją ścieżkę rozwoju w danym wcieleniu, zgodną z jej indywidualnym złożem karmicznym. Czyli… sami wybieramy sobie swój horoskop. Czasem więc, kiedy tak narzekamy na swoje życie, na kwadratury w horoskopie, na ból istnienia
i tranzyty Saturna powiedzmy sobie: „Widziały gały, co brały?”

reinkarnacja karma horoskop astrologia jogaAharat opowiadała mi razu pewnego historię
z pozoru absurdalną. O psie, z którego oczu patrzył na nią człowiek. To znaczy pies patrzył tak, że wydawał się inteligentny i rozumny. Jego zachowania nie przypominały zachowań zwierzęcia, lecz osobnika homo sapiens.
Snuła przypuszczenia, że Azorek był być może w poprzednim wcieleniu człowiekiem, który cofnął się w ewolucji poprzez wcielenia z powrotem do postaci zwierzęcia. Ta psia historia wydaje się absurdalna i nonsensowna. Dla nas. Ale nie dla Hindusa, dla którego reinkarnacja jest pojęciem takim samym, naturalnym i niepodważalnym, jak prawo ciążenia. A o naszym, zachodnim stosunku do prawa karmy i zjawiska reinkarnacji, szczególnie w kontekście astrologii pisałem już kiedyś w artykule Astrologia i Karma na astrolabium. Tamten artykuł napisałem ponad 1,5 roku temu. Zastanawiam się, czy przez ten czas coś się zmieniło w moim stosunku do tego tematu. Zdecydowanie nabrałem przekonania, że bez zrozumienia praw rządzących naturą, a w szczególności prawa karmy i tego jak ono funkcjonuje w naszym życiu trudno jest znaleźć tą właściwą ścieżkę. Nie mówiąc już o prawidłowej interpretacji horoskopu. Jeśli, oczywiście, chcemy złapać byka za rogi, a nie tylko popisywać się trafną prognozą lub mówić klientowi to, czego oczekuje.

Zakończę przypowieścią, którą zasłyszałem ostatnio od joginów ze Słowacji. Razu pewnego… był jogin, który przez wiele lat praktykował jogę i modlitwę, samotnie żyjąc w górskiej jaskini w Himalajach. Po wielu, wielu latach systematycznej praktyki otrzymał nagrodę. Objawił mu się jeden ze słynnych hinduskich riszich – świętych. Jogin nie mógł opanować wzruszenia. Widząc jego oddanie, święty zaproponował, że może za jego pośrednictwem zadać pytanie Bogu. Jogin powiedział: „Zapytaj, ile razy jeszcze będę musiał reinkarnować, zanim osiągnę oświecenie i będę mógł połączyć się z Bogiem”. Minęło… wiele lat, zanim ponownie riszi objawił się joginowi. Na pytanie, czy przynosi odpowiedź, riszi powiedział: „Widzisz to wielkie, rozłożyste drzewo przed jaskinią? Będziesz miał jeszcze tyle inkarnacji, ile jest na nim liści.” Słysząc to jogin z wielką radością padł w pokłonie przed riszim. I w tym momencie osiągnął urzeczywistnienie.

Komentarze:

  1. aharat

    nie widzę nic absurdalnego czy nonsensownego w psiej historii, choć hindusem nie jestem. gdybyś sam Astrologusie tego psa spotkał, też nic w tej sytuacji absurdalnego byś nie widział.
    są na tym świecie rzeczy, które się nie śniły astrologom …. :)

  2. astrologus

    Napisałem, że historia z pieskiem “wydaje się absurdalna i nonsensowna” ale przecież to co postrzegamy naszymi zmysłami nie zawsze jest takie jak nam się wydaje…

    PS.
    Niniejszym oświadczam, że piesek nie nazywał się Azorek, lecz Czarek. Przyznaję się, że celowo zmieniłem imię pieska, postępując zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r o ochronie danych osobowych. W końcu piesek ten był człowiekiem, wiec uważałem, że przepisy ustawy stosuje się odnośnie, jednak po protestach Aharat zamieszczam w/w sprostowanie.

  3. aharat

    w imieniu swoim i Czarka serdecznie dziękuję. gdziekolwiek i kimkolwiek teraz jest z pewnością to doceni.
    hau-hau

  4. Anka

    Wiesz T.
    mi wiara w karmę i sposób jej odczuwania, wiadomości o reinkarnacji wiele pomogły. Byłam niedawno na wizycie u profesjonalnego astrologa i rozmawialismy ponad 2 godziny, zresztą nie tylko o karmie… Dowiedziłam sie troche więcej na ten temat i jak to wszytko obliczyć wedłu jednej z teorii. Co ma do tego Księżyc i inne planety…
    To co napisałam w cytowanym przez Ciebie artykule, wtdy na ASTROLABIUM, poniżej Twego tekstu, wtdy to była teoria. Dziś do tego doszło doświadczenie, przezywania, próba zroumienia.
    Dzięki.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.
    a.;

  5. astrologus

    Witaj Anka,
    Przynajmniej jeden głos w tym tonie, bo… zazwyczaj nawet te osoby, które ze zrozumieniem kiwają głowami, gdy mowa jest o zagadnieniu karmy, nawet te osoby zdają się podchodzic do tego czysto “teoretycznie”, abstrahując od własnego życia i tego jak to prawo skutkuje do nich samych. Bo szkopuł w tym, że większośc z nas nie widzi powiązania między tym, co robimy, a skutkiem naszego działania. Bo u większości z nas karma się realizuje z opóźnieniem. Czasem po wielu latach następują skutki działań. Albo w następnym wcieleniu. Dlatego ta wiedza leży sobie najczęściej na półce.

    I właśnie dlatego takie ważne jest zrozumienie. Bo ono jest kluczem. Do większej świadomości. Aż w końcu osiągniemy taki stan, takie ukierunkowania umysłu, żeby byc absolutnie odpowiedzialnym za swoje środowisko, za to, co tworzymy. Tak, żeby wiedziec, co się stało i co się stanie ZANIM zaczniemy działac.
    Pozdrawiam:)

  6. Agnieszka

    Tak się zastanawiam nad tą karmą, bo gdzieś wyczytałam, że osiągnięcie stanu oświecenia czy indywiduacji wyzwala człowieka(duszę)z procesu karmicznego i co wtedy, kiedy nagle okazuje się że nastąpił,dokonał się powrót do Źródła?

  7. astrologus

    Agnieszko,

    Mam nadzieję, że będę kiedyś mógł odpowiedzieć na Twoje pytanie w oparciu o własne doświadczenie :) ale, póki co, posłużę się przekazem, jaki zostawiają nam mistrzowie.

    Stan oświecenia w jodze jest określany jako tzw. stan samadhi. Co to jest? Jest to stan, w którym następuje bezpośredni intuitywny kontakt ze Źródłem. Człowiek w tym stanie staje się mędrcem. Jest to nazywane także stanem świadomości kosmicznej. Naturalnie, do tego, żeby osiągnąć taki stan potrzebna jest długotrwała praktyka. Ciało, umysł i uczucia jogina muszą być absolutnie czyste. Jogin musi być dostatecznie utwierdzony w swojej praktyce, mieć dostatecznie silne i czyste ciało i umysł, bo tylko wtedy może wytrzymać nacisk stanu ciągłego rozszerzania się świadomości.

    Są różne rodzaje stanu samadhi, w zależności od stopnia czystości i rozwoju jogina. Nie wnikając w terminologię, możemy, w dużym uproszczeniu wyróżnić dwa rodzaje stanu samadhi.

    Pierwszy z nich, potocznie utożsamiany ze stanem samadhi, jogin może osiągnąć przy zastosowaniu technik jogicznych – tzw. krij, czyli np. w pozycji lotosowej, z kontrolowanym oddechem, bądź przy zawieszeniu oddechu. Pobrana energia jest zawieszona wtedy w którymś z czakramów. W tym stanie człowiek jest praktycznie jakby nieżywy, jest to coś w rodzaju długiego, głębokiego snu. Jednak w tym stanie karma nie jest wypalana i człowiek powraca z powrotem taki sam.

    Jest też drugi rodzaj samadhi, nazywany prawdziwym samadhi. Ten stan utrzymuje się także podczas pracy i codziennej aktywności. W tym stanie jogin utrzymuje świadomość absolutną i zachowuje równowagę umysłu i ciała przez cały czas, zarówno w działaniu, jak i w medytacji. Ten rodzaj samadhi pozwala wypalić karmę i osiągnąć stan absolutnej czystości.

    Kiedy karma jest rozpuszczona i nie ma nic, co nas przywiązuje do świata materialnego, wtedy właśnie może nastąpić dopiero to, o czym piszesz, czyli powrót do Źródła. Jest to tzw. mahasamadhi, w którym jogin, w świadomy sposób opuszcza ciało.

  8. Hallina

    Witam Was,

    to może wydawać się nieprawdopodobne, ale z moich “badań” wynika, że karma może przynieść skutki działań nie tylko w następnej inkarnacji, ale nawet po paru inkarnacjach.
    tak wynika z relacji mojej znajomej, która płaci teraz za czyny sprzed paru wcieleń, a jej ostatnie wcielenie było łatwe i mało bolesne, (akurat ostatnie dobrze pamięta, odnalazła nawet dom, w którym mieszkała w Paryżu w czasach impresjonistów)… choć oczywiście równiez ono miało swój specyficzny sens i kierunek….
    Podobne wnioski wysnuwam z lektur. Trafiłam niedawno na internecie na bardzo ciekawą anglojęzyczną stronę, na której ludzie opowiadają o wizjach, snach i innych okolicznościach, które pozwoliły im powiązać problemy w obecnym życiu z karmą. Skutek działania może nadejść po paru wcieleniach, nie wiem, dlaczego to tak bardzo się odwleka i niezupełnie to rozumiem,
    ale tak chyba właśnie jest… Bardzo chcę to zrozumieć, bo jednak odbieram to jako pewne utrudnienie.
    Nawiasem mowiąc, wiele matek, i to ze środowisk katolickich, pisze, jak ich dzieci uparcie opowiadają o tym, kim byly w poprzednim życiu – do piątego roku zycia wiele dzieci zachowuje pamięć o poprzednim życiu, potem najczęściej ona się zaciera. Często dzieci opowiadają o zjawiskach, których nie mają prawa znać z obecnego życia…. jest tam wiele wyjątkowo przekonujących historii, długo by opowiadać.

    Książka Jail Kubackiej “Dar nieba” też pozwala wiele zrozumieć na temat reinkarnacji. Więcej jej wspomnień jest w starych rocznikach “Nieznanego Świata”. Polecam!

    A propos pytania “Ile jeszcze inkarnacji?” :
    Myślę, ze sens tej przypowieści jest taki, że nie powinniśmy mówić o rozwoju w kategoriach czasu. Każdy ma swoją własną ścieżkę i tempo. Ja na przykład jestem podobno młodą duszą, a wcale się tak nie czuję. Nie ma tu reguł, wszystko zależy od nas samych. Można zmarnować dziesięć wcieleń i nadrobić stracony czas w ciągu jednego, to nie jest kwestia ilosci inkarnacji, to jest w naszych rękach.
    Co do samadhi, przypominają mi się slowa jednego instruktora: “samadhi nie jest wcale aż tak trudno osiągnąć, gorzej jest je utrzymać” :-)
    pozdrawiam serdecznie….

  9. BIEDRONEK

    Droga Halino . Piszesz tak zdecydowanie o zjawisku karmy , zwłaszcza tej rozpiętej na wiele wcieleń, że aż chciałoby sie uwierzyc w to co piszesz. Często sama chęć doświadczenia czegoś niezwykłego (eterycznego) powoduje wywołanie stanów opisywanych przez innych. Wydaje mi sie , że przeszłe wcielenia są częściej mylone ze zczytywaniem przeżyć innych osób , niż ich rzeczywiste odkrycie. Takiej codziennej karmy sam doświadczam bardzo często , zwłaszcza gdy zrobie cos negatywnego. Efekty przychodzą zazwyczaj w ciągu paru godzin. Ja tak juz mam. W tej sytuacji mogę porównac moje czyny z wydarzeniami powiązanymi szczególną zbieżnością wartosci .
    Kiedy spotykam ludzi z podobną pozycją ksieżyca czy merkurego do pozycji tych planet w moim choroskopie , to wyczuwam to. Ale to dzieje sie w czasie rzeczywistym. wydaje mi sie , że twoja koleżanka wyczuła obecność żyjącej tam niegdyś osoby o zbliżonych cechach do swoich lub uzupełniających się z nieprawdopodobną celnościa.
    kilkanaście lat temu miałem tranzyt urana przez dość mocne stellum w moim horoskopie . wówczas miałem podobne wrażenie samopotwierdzania sie teorii . jednak po paru latach od tranzytu , kiedy trochę ochłonąłem , podchodze nieco chłodniej do tych spraw. proponuje zapytać koleżanke za 10 lat co sądzi o swoich poprzednich wcieleniach we Francji.

  10. Hallina

    Drogi Biedronku. Nie pogadamy sobie, komunikując się raz na parę lat albo miesięcy, ale jednak odpowiem. Trafiłam na swoj wpis przypadkiem, szukając więcej informacji o Kubackiej na googlu. nawet nie pamiętałam, że coś tu kiedyś wpisywałam.
    Oczywiście nie każę ci wierzyć w to, co piszę.
    PIszę zdecydowanie o karmie i reinkarnacji, bo każdy ma prawo wierzyć w to, co chce.
    Mnie z kolei zastanawia upartość, z jaką inni na dzień dobry odrzucają pewne wierzenia. Szczerze współczuję pierwszym ludziom, którzy zrozumieli że to ziemia kręci się wokół słońca. Wyobrażam sobie, z jakim przekonaniem i zaciekłością ich tępiono jako pomyleńców. Do dzisiaj żyjemy w iluzji, obserwując pozorny ruch słońca nad horyzontem, mówmy, że ono wschodzi i zachodzi, pogodynka w telewizji nie mówi o ziemi kręcącej się wokół własnej osi, mowi o wschodzie słońca, czyli w kategoriach językowych nie wyszliśmy nawet z tej iluzji. Tak więc, powiem dosadnie, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie chcę jednak ingerować w niczyj punkt widzenia, a tym bardziej w punkt siedzenia. Dla niektórych ziemia się kręci, dla niektórych stoi w miejscu. Być może mojej koleżance coś się pomyliło. Tymczasem pewne zapisy konstytucji tego kraju gwarantują mi wolność w wyznawaniu moich wywrotowych poglądów, których uparcie się trzymam. I niech nikt nie myśli, że pisząc o ziemi i słońcu poruszyłam inny temat, bo tak naprawdę trafiam w sedno problemu. Po prostu chcę tylko powiedzieć, że nie wszystko musi być takim, jakim się wydaje, choć nie wiem czemu nasze ego tak bardzo broni się przed myślą, że jaźń była kiedyś przypisana innej twarzy. Szczerze wątpię, czy moja koleżanka zmieni zdanie za 10 lat, ma ich ponad 50 i miała dużo czasu w życiu na przemyślenia. Pozdrawiam.

Napisz komentarz