Astrologus


Co to jest horoskop?

Horoskop pytaniowy
Horoskop osobisty
Horoskop prognoza
Horoskop partnerski
Horoskop dziecka

Zadaj pytanie
do astrologa

Zamów horoskop

google
yahoo
bing

Joga nad Wisłą

W USA jogę praktykuje obecnie 16,5 mln ludzi. Taką informację wyczytałem na stronie internetowej Vanity Fair. Jak to w USA bywa, na wszystkim robi się biznes, więc także joga w tym kraju jest biznesem, wartym miliardy dolarów. Mają tam więc całą gamę technik i szkół jogi. A człowiek z matą do jogi na ulicy jest zjawiskiem normalnym. Jest też tzw. joga korporacyjna – firmy angażują nauczycieli jogi, którzy prowadzą zajęcia z jogi dla pracowników. Są także stacjonarne ośrodki, gdzie można spędzić urlop, odcinając się na chwilę od wyścigu szczurów ćwicząc asany i medytując. Oczywiście, ktoś powie, że nie powinno się robić z jogi biznesu i sposobu na zarabianie pieniędzy. W pewnym sensie mogę się z tym zgodzić, ale… nie do końca. Jeśli za masaż, za lekarza, za fryzjera, czy za każdą inną usługę bierze się pieniądze, to dlaczego nie brać ich za jogę? Zwłaszcza, że dobrodziejstwa dla zdrowia psychicznego i fizycznego człowieka, które wynikają z regularnego praktykowania jogi są bezcenne. A, niestety, bez pieniędzy moda na jogę się nie rozwinie.
joga astrologia horoskop
Na jogę nigdy nie jest za późno. Znam osoby, które zaczynają praktykę po 60-tce. Sting pisze, że kiedy zaczął praktykę (w wieku 39 lat) nie był w stanie dotknąć palcami podłogi w skłonie do przodu i nie mógł zrobić prostego cyklu powitania słońca, żeby nie sapać jak parowóz. A czy teraz wygląda na 56 lat?

Ja sam zetknąłem się z jogą w wieku 30 lat, czyli jakieś 10 lat temu. Przez ten czas próbowałem chyba prawie wszystkich technik i form jogi. Aktualnie jestem na kursie nauczycielskim jogi kundalini, ponieważ w końcu znalazłem swoją ścieżkę. Czego i innym życzę. Ale dzięki wszystkim swoim doświadczeniom poznałem wielu ludzi ze środowiska związanego z jogą. Znam niektórych nauczycieli jogi, u niektórych sam ćwiczyłem. Znam także niektóre szkoły jogi, zwłaszcza w Warszawie, naprawdę dobre i profesjonalne, które… niestety, czasem zdarza się, że ledwo wiążą koniec z końcem.

Zastanawiam się, w czym tkwi przyczyna, że w upowszechnianiu jogi jesteśmy tak daleko za zachodem? Według danych demograficznych z roku 2003 liczba ludności w USA wynosiła 292 mln, a w Polsce 38. Stąd prosty rachunek, że w naszym kraju rynek potencjalnych „odbiorców” jogi wynosi ponad 2,1 mln. Gdzie oni są?

Miesiąc temu objeździłem sobie stolicę w poszukiwaniu sali na weekendowe warsztaty kundalini jogi. I co się okazało? Że szkoły i przedszkola niechętnie wynajmują sale na jogę. Powodem jest nieoficjalne zarządzenie ministra G.,
że nie wolno im wynajmować sal na zajęcia jogi. Chciałoby się powiedzieć:
bez komentarza. Ale dlaczego mam to zostawić bez komentarza? Może warto jednak o pewnych rzeczach mówić? Bo wydaje mi się, że jest to kwestia świadomości społecznej, po prostu. Że nie tylko gospodarczo, ale także mentalnie jesteśmy daleko w tyle za zachodem. Nie chodzi mi tutaj o krytykę, ale o to, żebyśmy zobaczyli rzeczy takimi, jakimi są, bo inaczej nie mamy szansy na ich zmianę. Wyłoniona w drodze demokratycznych wyborów władza reprezentuje symbolicznie poziom społeczeństwa, które ją wybrało. Pod względem inteligencji, mentalnym, kulturalnym, światopoglądowym, słowem każdym. Oczywistym jest, że każdy z nas, każdy pojedynczy człowiek jest jednostką, indywidualnością, ale jest jednocześnie elementem większej części, która jako zbiór pt. Polacy, ma takie cechy jakie reprezentuje jej władza. Jak to się mówi, musi jeszcze dużo wody w Wiśle upłynąć, żeby w kraju nad nią położonym zmieniło sie na lepsze… Więc może bierzmy sie do roboty!

A tymczasem… w Szwecji zajęcia z jogi kundalini są prowadzone dla posłów w parlamencie.

(fotografia Stinga i jego żony została wzięta ze strony Vanity Fair)

Komentarze:

  1. aharat

    dużo jest racji w tym co piszesz, ale ta moda na jogę … na sam dźwięk tego sformułowania cierpnie mi skóra. wiele już “mód” do nas z zachodu przyszło. moda na areobik, moda na clubbing, “moda na sukces” ;)
    jeśli w ten sam sposób i z tego właśnie, zachodniego kierunku ma do nas przyjść moda na jogę, to ja serdecznie dziękuję.
    bo joga jako skomercjalizowany produkt, ładnie opakowany i dostosowany do indywidualnych potrzeb, to już poprostu nie jest joga. to właśnie kolejna moda z zachodu.
    oczywiście, za naukę trzeba płacić. tego chyba nikt nie neguje. ale w momencie kiedy nauka staje się przede wszystkim biznesem, na którym można sporo zarobić, przestaje być nauką. staje się produktem. i na ten produkt jest, albo nie ma mody. a z zachodu, obawiam się, nic ponadto do nas przyjść nie może.
    a teraz idę pakować plecak, bo jadę na odosobnienie medytacyjne. z jogą :)
    i obym nie spotkała tam nikogo, kto przyjechał tam, bo właśnie teraz jest na to moda.
    uczulona na modę,
    a.
    peace&love

  2. astrologus

    Aharat, pomyśl, czy w “modzie” jest coś złego? Jest to przecież sposób, w jaki zbiorowa nieświadomość wyraża się, przejawia swoją skumulowaną energię w danym czasie. Jest to proces nieunikniony. Tak jak nieuniknione są tranzyty planet, które te mody wyznaczają, jak milowe słupy. Oczywiście, są mody różne. Są takie mody, jak jadłodajnie McDonald i z drugiej strony – takie jak joga. Wrzucasz wszystko do jednego worka, mówiąc o modach z zachodu. Ktoś powie, że McDonald jest złą modą, a joga dobrą? A może wcale tak nie jest? Może nie powinniśmy oceniać? Bo twierdząc, że McDonald jest be, zachowujemy się tak samo jak wymieniony wyżej minister G., który twierdzi, że joga jest be. Jest popyt na McDonalda, okej, niech sobie będzie. To minie. Potem przyjdzie popyt na jogę. Im więcej zjemy śmieciowego żarcia tym wyraźniej odczujemy korzyści z jogi. Ja także nie zawsze byłem wegetarianinem, nie zawsze ćwiczyłem jogę. Pamiętam okres, kiedy standardem były dla mnie dwa bigmaki i cola w McDrivie, tak samo jak dwie paczki papierosów dziennie. Ehh… w końcu nie każdy rodzi się z planem bycia od razu mistrzem, jak Krishnamurti :)

    A wracając do jogi… wydaje mi się, że w takiej, skomercjalizowanej formie joga ma większe szanse skuteczniej i szybciej stać się popularna. Bo przecież o to nam chodzi, prawda? Więc niech trafia pod te strzechy w takiej prostej chociaż, skomercjalizowanej formie. Lepiej tak niż wcale. Na tym etapie jest to jedyna chyba skuteczna metoda. Nie wszyscy muszą podchodzić do rozwoju i praktyki duchowej śmiertelnie poważnie. Trudno tego od ludzi wymagać. I zresztą nie o to chodzi. Chodzi o rozwój świadomości. A on będzie postępował nawet wtedy. Stopniowo i nieuchronnie. Bo… idzie taka moda. W 2011/2012 roku nastąpi ingres Neptuna do znaku Ryb. To oznacza modę na duchowość. Zmieni się sposób widzenia świata przez ludzi. Zmienią się nasze priorytety. Taki tranzyt idzie, panie… Jest to nieuchronne, czy tego chcemy, czy nie. Ośmielę się nawet stwierdzić, że Ty, jadąc na swoje odosobnienie medytacyjne, jesteś sama prekursorem tej nowej mody ;)

  3. Sandy

    Hmmmm, nie chcę Cię rozczarowywać, ale swój “młody i atrakcyjny” wygląd Sting zawdzięcza głównie operacjom plastycznym ;) Ale niewątpliwie już nie sapie jak parowóz ;)

  4. astrologus

    Sting, no tak… późno zaczął ćwiczyć jogę, biedak, ale za to zobaczysz jak będzie wyglądał za następne 10 lat!! :)

  5. Sylwia

    Sting fajnie wygląda, dobrze się trzyma. Ja sama ćwiczę i prowadzę astangę więc wiem że joga może “odmłodzić” ;)
    To fakt że joga jest komercyjna, ale w tym wszystkim wiecie nie denerwuje mnie “moda na jogę”, ale to że ludzie traktują to jako sport, a nie jako coś co jest związane z rozwojem. Może dlatego niektóre działania mnie drażnią, jak naprzykład wprowadzenie jogi do dyscyplin sportowych.
    Jeśli chodzi o zarabianie na jodze… no cóż :) , gdyby nie to, to pewnie nadal bym robiła to czego nie lubię bo muszę zarobić, a tak zajmuję się czymś co mi sprawia przyjemność, wiem że dla ludzi robię dużo, a jednocześnie mogę się z tego utrzymać. Dzięki temu korzystam i ja i ludzie którzy do mnie przychodzą na zajęcia. Nie widzę w tym nic złego. Przecież chodzi o rozwój i im więcej ludzi pozna jogę, tym lepiej będzie nam się żyło.

  6. astrologus

    Wczoraj rozmawiałem z osobą, która mieszka od wielu lat w Szwecji i tam praktykuje jogę kundalini. Poza sesjami jogi, które prowadzi w klubie, prowadzi także jogę dla firm. Firmy, w porze lunchu, zatrudniają ja, żeby robiła zajęcia z jogi dla pracowników. Prowadzi nawet zajęcia dla personelu w szpitalu. Oczywiście, wiem,że daleko nam jeszcze do Szwecji, ale… przecież warto oglądać się na lepszych!

  7. Anitka

    Kemot Autorski ma imię i nazwisko – Tomasz Wiński. Czy to też następny pseudonim?

    Pzdr ;)
    Anitka

  8. astrologus

    Hm… niech sprawdzę w dowodzie… rzeczywiście, Anitko masz rację, to moje prawdziwe imię i nazwisko ;)

    Chyba czas najwyższy, abym wziął się za stronę “Trochę o mnie”, która jakoś zawisła w kosmicznej próżni i zamienił ją na stronę “O mnie”.

  9. Anka

    Joga kundali…. ta… sama joga jest arcyciekawa, ja uwielbiam o niej… czytać! No i generalnie poznawać wszytskie tajemnice. Z jogi to potrafie bez problemu zrobić “kwiat lotosu” i jeszcze sporo rzeczy które wymagają jakijś gimnastycznej elastycznośći.

    Co do Stinga, to podobno lubi uprawiać On seks tantryczny, bo jest to dla Niego przeżycie duchowe. Tak gdzieś czytałam.

    Co do pisania, to napisałam Ci @.
    Co do pisania, wzięłam sbie do serca Twoją radę i zaczęłam pisac, pisać, pisać. Z tego będzie ksiązka. Inna sprawa czy mi to wydadzą, ale się pisze. Temat bardzo tajemniczy – Osmologia. I oprócz tego jeszcze coś, miedzy słowami, wierszami i całą poetyckością.

    Pozdraiwam:
    a.;

  10. Anita

    Jeśli firma urządza “jogiczne” spotkania dla pracowników nie robi tego dla dobra jogi, lecz dla swojego. To kolejny sposób podwyższania wydajności zatrudnianych. Nie owijajmy więc tutaj w bawełnę.
    Nie każdemu joga potrzebna do szczęścia, niektórym wystarczy kufel piwa…

  11. Anna

    Witaj:) tylko nie mów że masz teraz czterdziesci lat? Naprawdę dobrze wyglądasz ,to cieszy.Chyba sama zaczne to ćwiczyć ale nie mam jak narazie żadnej motywacji a ja zawsze potrzebuję do wszystkiego tak zwanego “kopa” Muszę przyznać raz sie ubawiłam Twoimi metodami ,to były jakieś ćwiczenia w toalecie :) kręciłes się wokół własnej osi to w jedną to w drugą stronę ,to Ty takie sztuczki uprawiasz?Miałam naprawde zabawę,pozdrawiam

Napisz komentarz