Astrology strikes back!
Od pewnego czasu niektórzy z Was zauważyli, być może, w stopce mojej strony mały napis: Blog Roku 2007. A pewnie i nikt nie zauważył, bo i napis mały, i bardziej wstawiłem go tam pro forma. Takie były reguły konkursu, ale konkursowy banner nie pasował mi zupełnie do layoutu Astrologusa. W tym roku sam także zgłosiłem swojego bloga, z zamysłem: “a co tam, zawsze dodatkowy link do strony”, po czym… zapomniałem o konkursie zupełnie..
Aż tu dzisiaj wchodzę na rzeczoną stronę i oczom moim ukazał się taki oto następujący widok. Najlepszym blogiem roku w kategorii – uważajcie – PROFESJONALNE okazał się blog dotyczący astrologii finansowej:
Fusy, czyli surfing na falach Elliota!
Oczywiście serdeczne gratulacje i pozdrowienia dla zwycięzcy! Radość tym większa, że profesjonalne strony traktujące o astrologii w polskim internecie można policzyć na palcach obu dłoni. Drugim powodem mojej radości jest fakt, że jednak czasy się zmieniają, a astrologia wraca może wreszcie do gry po kilkuset latach wygnania poza obrzeża nauki. Łza się w oku kręci, oj kręci, a Klaudiusz Ptolemeusz uśmiecha się i zaciera ręce z tamtej strony.
Szacunek należy się także autorom Fusów, którzy nie omieszkali przy rejestracji bloga w konkursie zastosować reguł astrologicznych. Dla dociekliwych – horoskop elekcyjny zamieszczony jest na ich stronie. W okresie wyznaczonym na rejestrację blogów w konkursie trudno było wyznaczyć na prawdę dobry moment, stąd i kilka ostrych aspektów, które oznaczają, że “walka” o pierwsze miejsce była niełatwa. Jednak Księżyc z Uranem w Rybach
i do tego Jowisz z Plutonem zrobiły swoje. Gratulacje jeszcze raz!


Bardzo dziękuję za gratulacje i słówko o naszym blogu. Oprócz wygranej ogromną satysfakcję sprawiają mi mail’e z prośbami o podrzucenie tytułów książek do nauki astrologii. Od inwestorów;)
No proszę, co to znaczy magiczna siła pieniądza! Powoli to idzie, ale, dzięki energii Ery Wodnika, świat zmienia się na lepsze. I dzięki nam oczywiście!
Kiedyś, obok inwestorów, także lekarze i psychologowie będą radzić się astrologów. A tak między nami, po cichu, to marzy mi się, że… sam jeszcze dożyję tych czasów…