Astrologus


Co to jest horoskop?

Horoskop pytaniowy
Horoskop osobisty
Horoskop prognoza
Horoskop partnerski
Horoskop dziecka

Zadaj pytanie
do astrologa

Zamów horoskop

Astrologicznie po konferencji…

25 kwietnia 2012

Do dnia dzisiejszego, pewni, nieadekwatnie wykształceni ludzie, wciąż wierzą, że są w stanie wyśmiewać astrologię, uważając ja za pseudonaukę, zdemaskowaną dawno temu. Nie zważając na to, astrologia dzisiaj wynurza się z głębin i puka do bram uniwersytetów, które zmuszona była opuścić trzy wieki temu.
(Carl Gustav Yung)

Czas po konferencji, czyli czas na refleksję… Mam na myśli IV Konferencję Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego, która zakończyła się w miniony poniedziałek. Cztery lata temu braliśmy udział w pierwszej konferencji i pisałem wtedy, że na naszych oczach tworzy się historia. Ta historia wygląda teraz tak, że, polska konferencja zdobyła już uznanie za granicą. Już drugi rok występują w Warszawie zagraniczne gwiazdy astrologiczne, a inne stoją w kolejce. W tym roku mieliśmy cztery zagraniczne akcenty, bo wykłady i warsztaty poprowadzili: Andrew Bevan, Kim Farnell, John Frawley i Alex von Schlieffen. Niemała to zasługa Miłki Krogulskiej i Izy Podlaskiej, które dzięki swoim kontaktom i wykładom na zagranicznych konferencjach sprawiły, że polska astrologia została zauważona w astrologicznym świecie.

Podczas wykładu na IV Konferencji Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego

Muszę przy tej okazji dodać od siebie jedną uwagę, że nasi organizatorzy inwestują swój czas i energię w organizację konferencji, nie mając z tego absolutnie, żadnych korzyści finansowych. Wiem o tym, bo, po pierwsze, wynika to zwyczajnie ze sprawozdania finansowego, które każdy członek PSA znajduje raz na rok w swojej skrzynce mailowej. A po drugie, mam zaszczyt znać je osobiście i znam kulisy ich pracy. Składki członkowskie, wejściówki i sprzedaż nagrań z konferencji zaledwie pokrywają koszty organizacji konferencji i wydanie kwartalnika PSA. Oczywistym jest, że sama konferencja wiąże się z promocją jej uczestników i wykładowców, ale to jest chyba jasne. Każdy z nas może się przy tej okazji reklamować lub włączać w prace stowarzyszenia. A promując siebie, promujemy także astrologię w kraju nad Wisłą i pomagamy jej wyjść z prowincjonalnego polskiego grajdoła. Piszę o tym dlatego, bo słyszałem plotki i bzdury na temat organizacji konferencji – cóż, my Polacy znani jesteśmy na świecie nie tylko ze świetnych konferencji astrologicznych, ale także z naszych cech narodowych, z których nie wszystkie są chlubne.

Wracając do samej konferencji, to chciałbym się pokusić o wstępną refleksję i ocenę. Przede wszystkim, na pewno lokalizacja w tym roku w centrum Warszawy była o wiele lepszym rozwiązaniem. Wiadomo, że nie ma lokalizacji idealnej, ale tegoroczna lokalizacja była o wiele wygodniejsza, co więcej, bardziej sprzyjała integracji i wymianie doświadczeń w kuluarach. Kolejna rzecz, na którą chciałbym zwrócić uwagę, to że w konferencji bierze udział coraz więcej młodych ludzi – tym nasza impreza różni się od niektórych wydarzeń tego typu na świecie. Jest to bardzo dobry znak i dobrze wróży astrologii w Polsce. Zaczyna być wreszcie trochę nowych twarzy w astrologii. Pojawiają się ludzie młodzi i na dużym poziomie intelektualnym. To myślę, jest bardzo ważne, żeby opinia publiczna powoli zaczęła postrzegać nasze środowisko, jako profesjonalistów, a nie, jako zgromadzenie wróżbitów-dziwaków i „ezo-dziadków”. I żeby skończyły się wreszcie idiotyczne komentarze pod zdjęciami na fejsbuku, że nie mamy szpiczastych, astrologicznych czapek.

Wcześniej użyłem pojęcia profesjonalizm i teraz chciałbym kilka słów napisać o tej właśnie stronie konferencji. Niewątpliwie, było kilka wyjątkowo ciekawych wykładów, przede wszystkim zagranicznych gości. Był wykład Andrew Bevana o dyrekcjach w oparciu o tzw. punktu wieku oraz Johna Frawley’a o interpretacji ruchu planet w horoskopie urodzeniowym. Kim Farnell przedstawiła historię i znaczenie tzw. Via Combusta, a Alex von Schlieffen pokazał swój punkt widzenia na archetypy horoskopowe. Goście zagraniczni poprowadzili także warsztaty, które były chyba najlepszą częścią tegorocznej konferencji: John Frawley wprowadził nas do horarnej astrologii medycznej, Andrew Bevan pokazał w detalach jak stosować technikę punktu wieku, a Alex von Schlieffen przeprowadził inspirujący, a zarazem bardzo efektowny warsztat o znaczeniu Neptuna. Spośród polskich wykładowców przede wszystkim mogę tutaj wymienić porywający wykład Miłki Krogulskiej o planetach na wygnaniu i w upadku oraz, niewątpliwie warty uwagi, wykład Piotra Piotrowskiego, który z odmętów historii wydobył dla nas trochę starych technik astrologicznych.

O moim wykładzie na temat relokacji solarnej nie będę się wypowiadał, bo powinien zrobić to ktoś inny. Zebrałem trochę pozytywnych opinii w kuluarach, ale sam jednak, prywatnie, nie byłem z niego zadowolony. A to po prostu dlatego, że nie udało mi się zrealizować tego, co zaplanowałem, a przede wszystkim nie zdążyłem, w ciągu moich 40 minut omówić odpowiednich przykładów. Z kilkunastu przygotowanych horoskopów zdążyłem omówić zaledwie parę, dlatego, ostatecznie za mało było w nim praktyki, a więcej teorii.

I właśnie, tak naprawdę, to taką uwagę miałbym do tegorocznej konferencji. Za mało horoskopów, a za dużo teorii. A właściwie, może powinienem powiedzieć inaczej – za mało mieliśmy astrologii na wykładach o astrologii. Po zeszłorocznej konferencji pisałem, że poziomem nie odbiegała wcale od tego typu wydarzeń zagranicznych. I dalej tą opinię podtrzymuję. Jednak nie mogę tego powiedzieć z czystym sumieniem o konferencji tegorocznej. W moim odczuciu za mało właśnie było astrologii, mało praktycznej wiedzy i konkretnych horoskopów. A przecież na tym polega astrologia. Ludzie przyjeżdżają z całej Polski nie tylko po to, żeby wykładowcy mogli się wylansować, a publiczność zintegrować w kuluarach. Na United Astrological Conference, która odbędzie się pod koniec maja tego roku w Nowym Orleanie wystąpi około 300 astrologów. Wykłady i warsztaty będą miały miejsce w ciągu 5 dni, co oznacza, że będą wygłaszane symultanicznie, czyli 15 wykładów będzie prowadzonych jednocześnie. Imponujące, prawda? Warte uwagi jest także to, że aby zostać zakwalifikowanym w poczet wykładowców tej konferencji trzeba wziąć udział w swojego rodzaju konkursie, czyli wysłać organizatorom tekst własnego wykładu z ponad półrocznym wyprzedzeniem. Może jest to dobry pomysł na naszą, polską konferencję? Poddaję to do przemyślenia organizatorów.

Astrologiczna uczta nad Wisłą

2 marca 2012

Czyli rzecz o IV Konferencji Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego, która odbędzie się w Warszawie w dniach 20-24 kwietnia 2012.

IV Konferencja Polskiego Stowarzyszenia AstrologicznegoZapraszam na IV Konferencję organizowaną przez Polskie Stowarzyszenie Astrologiczne, która odbędzie się w Warszawie w dniach 20-22 kwietnia tego roku. Jak co roku, będziemy mogli wspólnie wysłuchać znakomitych wykładowców z Polski i z zagranicy. Jest to wydarzenie astrologiczne, którego przegapić nie można. Nasza, polska konferencja astrologiczna, stoi na bardzo wysokim poziomie merytorycznym nawet w porównaniu do uznanych tego typu wydarzeń w innych krajach, a wielu gości zagranicznych zaczyna już do nas przyjeżdżać także w charakterze słuchaczy.

W tym roku również będę miał zaszczyt poprowadzić na konferencji wykład. Postanowiłem, że dam Wam odpocząć od astrologii horarnej i tym razem podzielę się moimi spostrzeżeniami na temat relokacji solariuszy. Poniżej temat i opis mojego wykładu:

Astrologiczne urodziny – czy można zmienić swoją przyszłość?

Wykład będzie poprowadzony w formie warsztatu. W pierwszej części dowiemy się, co to jest horoskop solarny i jak go obliczać oraz omówimy podstawowe zasady interpretacji solariuszy. W drugiej części warsztatu przeprowadzimy interpretację solariusza na przykładzie. Dowiemy się także, co to jest relokacja solarna oraz jej praktyczne zastosowanie, czyli jak astrolog może zmieniać przyszłość.

W sobotę 21 kwietnia rano poprowadzę również zajęcia Jogi Kundalini dla uczestników konferencji. Zajęcia jogi przeznaczone są dla tej najbardziej ambitnej części astrologicznego gremium, ponieważ trzeba będzie dotrzeć na salę wykładową już o godzinie 7 rano. Jednak, pamiętając frekwencję na jodze podczas poprzedniej konferencji, wiem, że ambitnych miłośników astrologii w kraju nad Wisłą nie brakuje!

Szczegółowy opis konferencji i listę wykładowców znajdziecie na stronie Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego

Sat Nam!

Czy mój mąż mnie zdradza?

31 stycznia 2012

Wierność – silne swędzenie z zakazem podrapania się. (Julian Tuwim)

Czy on mnie zdradza?Temat wierności małżeńskiej oraz relacji w związkach partnerskich tak często pojawia się w mojej praktyce astrologicznej, że czasem czuję się jak doktor Pasikonik, którego pamiętacie może w doskonałej kreacji aktorskiej Piotra Machalicy, w „Sztuce kochania”. Jeśli więc długo nie zamieszczam wpisów na blogu, to możecie być prawie pewni, że właśnie jestem zajęty ratowaniem jakichś żon przed ich mężami lub vice versa. Z tego też cyklu pytań postanowiłem zamieścić poniższy horoskop, ponieważ jest wyjątkowo czytelny, a poza tym dobrze pokazuje całą sytuację związaną z zadanym pytaniem, które cytuję:

B: Czy mój mąż mnie zdradza? Mój mąż oddalił się od mojej osoby jest arogancki i oziębły, dziwię się bo jestem bardzo atrakcyjną kobietą, więc dlatego to moje pytanie.

Niżej możecie zobaczyć wykres horoskopu horarnego, czyli obraz nieba nad moją głową na moment, w którym zrozumiałem pytanie, zadane mi przez B.

Na początek zdemaskujmy głównych aktorów melodramatu. Kwerenta, czyli osobę zadającą pytanie reprezentuje Władca Ascendentu oraz Księżyc, zaś jego partnera władca domu VII. W pytaniach o relacje partnerskie mamy jeszcze dodatkowe sygnifikatory – seksualność kobiety pokazuje Wenus, a mężczyzny Słońce.

Czy mój mąż mnie zdradza?

W tym horoskopie B. jest reprezentowana przez Wenus i Księżyc, zaś jej mąż przez Marsa i Słońce. Ponieważ pytanie dotyczyło męża, przyjrzyjmy się najpierw jego sytuacji. Mars jest peregrinus w Pannie, czyli w znaku upadku Wenus, a więc włącza nam się już w tym momencie żółte światło! To może oznaczać, że mąż B. etap zakochania we własnej żonie już ma za sobą. Ruch wsteczny Marsa tylko utwierdza nas w tym przekonaniu i dodatkowo może potwierdzać aroganckie zachowanie męża, o którym pisze B. Drugi jego sygnifikator, czyli Słońce, jest w Wodniku, czyli w znaku swojego wygnania, co potwierdza oziębłość seksualną. Słońce jest co prawda w dekanacie Wenus, ale nie jest to silne oddziaływanie, oznaczać to może, że w końcu, bądź co bądź, B. jest, jak pisze, kobietą bardzo atrakcyjną.

W większości przypadków do zdrady potrzebna jest osoba trzecia… a więc, moi drodzy, do dzieła! Cherchez la femme! Kochankę reprezentuje władca V domu, ale ponieważ szukamy kochanki męża, liczymy tutaj V dom od domu VII (czyli domu męża), czyli patrzymy na XI dom horoskopu podstawowego. I teraz już nie tylko mamy włączone czerwone światło, ale także włącza nam się dzwonek alarmu! Mars jest w XI domu, czyli domu seksu, flirtu i zdrady męża! Jego kochankę zaś reprezentuje Merkury w Koziorożcu, w znaku egzaltacji Marsa, a Mars jest we władzy Merkurego. Mamy piękną recepcję mutualną. To, co się dzieje między kochankami nie jest takim sobie przelotnym tylko flirtem, ale silnym zaangażowaniem uczuciowym, przede wszystkim ze strony męża B, ale także silną fascynacją i zakochaniem ze strony kobiety. Merkury jest w horoskopie nocnym władcą żywiołu powietrza, w którym znajduje się Słońce – sygnifikator seksualności męża B. Kochanka więc na pewno sobie lepiej radzi z jego oziębłością niż żona. A Merkury niedawno utworzył trygon z Marsem, czyli consumatum w momencie zadania pytania było już faktem dokonanym. Ponieważ Merkury znajduje się w IV domu horoskopu, czyli w X domu męża, domu jego kariery, zasugerowałem B., że prawdopodobnie jest to romans z kimś, z kim jej mąż pracuje. Kurtyna.

Ponieważ zrobiliśmy z męża B. potwora, to w drugim akcie sztuki, która się nazywa małżeństwo, popatrzmy trochę na B. Tak przynajmniej dyktuje mi poczucie sprawiedliwości. Jest też takie znane powiedzenie na sprawach rozwodowych, że wina leży po obu stronach… po stronie żony i teściowej. Wenus i Księżyc, czyli sygnifikatory B. znajdują się w Rybach, czyli w żywiole wody, który jest rządzony przez Marsa. To pokazuje, że B. jeszcze trochę na mężu zależy. Ale Wenus jest w znaku swojej egzaltacji w Rybach, czyli B. jakoś nie jest zrozpaczona sytuacją, w której się znalazła. Dlaczego? Obydwa sygnifikatory B. znajdują się w V domu horoskopu, czyli w jej domu flirtu, romansu i zdrady. Czyżby menage à quatre? Na scenie pojawia się kolejny aktor, władca V domu, Jowisz, jako kochanek B. I znowu mamy piękną recepcję mutualną! Wenus i Księżyc są we władzy Jowisza, zaś Jowisz jest we władzy Wenus oraz w znaku egzaltacji Księżyca. Widać tutaj wzajemne uczucie i zrozumienie. Zarówno Księżyc, jak też wcześniej Wenus utworzyły w przeszłości sekstyl z Jowiszem, co pokazuje rozwój tego związku także na płaszczyźnie fizycznej. Juliusz Cezar potrafił wybrnąć z takiej sytuacji, mówiąc: Zdradę kocham, zdrajców nienawidzę. Był cesarzem. Kurtyna.

Jak w każdej prawdziwej sztuce, tak i w tej, musi być zakończenie. Musi być finał, ale ja go tutaj teraz nie dopiszę, ponieważ niniejszym ogłaszam konkurs!

Odpowiedz na pytanie: Co czeka małżeństwo B.? Ta osoba, która pierwsza poda prawidłową odpowiedź będzie mogła w nagrodę umówić się ze mną na bezpłatną interpretację horoskopu osobistego!

Wykład o astrologii horarnej

27 grudnia 2011

Zapraszam serdecznie na mój wykład dla Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego. Wykład w całości bedzie poświęcony mojej ulubionej astrologicznej działce – astrologii horarnej i odbędzie się w dniu 11 stycznia, w Warszawie, przy ul. Szczęśliwickiej 56, w godz. od 17:30 do 19:30.
Szczegóły na stronie Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego.

Astrologia horarna jest bardzo starą odmianą astrologii, która obecnie przeżywa swoje odrodzenie i zdobywa coraz więcej zwolenników i praktyków na całym świecie. Dzieje się tak dlatego, że człowiek współczesny chce otrzymywać od nas, astrologów, pomoc praktyczną – poradę w jego realnych, życiowych problemach. A odpowiedzi na konkretne pytania trudno jest znaleźć na podstawie horoskopu urodzeniowego. I chociaż tzw. astropsychologia dalej ma miejsce, to jednak dzisiejszy człowiek biznesu ceni sobie szybką i konkretną poradę.

To, co mnie kiedyś zafascynowało w astrologii horarnej to jej stałe, niemal rygorystyczne zasady i możliwość dania konkretnej, praktycznej odpowiedzi. Ta fascynacja trwa nieprzerwanie i myślę, że z wzajemnością… Bo horarna sztuka dywinacji jest konkretna, opiera się na ustalonych, klasycznych regułach. Jest szybka i pewna. Nie jest nam potrzebna godzina urodzenia, która, jeśli jest błędna, daje także błędy w prognozach.

Astrologus

Co to jest więc horoskop horarny? Horoskop horarny (inaczej horoskop pytaniowy) umożliwia odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie. Astrolog sporządza horoskop na moment, w którym zrozumiał Twoje pytanie i interpretuje ten horoskop, żeby udzielić na nie odpowiedzi. Horoskop horarny, jest to więc astrologiczna mapa nieba, która symbolicznie pokazuje nie narodziny człowieka, lecz narodziny pytania. Taki horoskop może nam odpowiedzieć na pytania dotyczące praktycznie wszystkich dziedzin życia, pod warunkiem, że jest to pytanie zamknięte. Jeśli pytanie jest o to „gdzie”, „kiedy” albo „tak lub nie” – to jest to pytanie horarne.

Więcej informacji na temat horoskopów horarnych oraz wskazówki, jak zamówić horoskop horarny znajdziesz na stronie Horoskop pytaniowy.

Praktyka Wewnętrznej Ciszy

7 listopada 2011

Kiedy umysł jest cichy i spokojny wtedy ma potężną siłę. To mogłoby być receptą na szczęście i mądrość oraz na to, aby życie upływało w stanie spontanicznej radości i harmonii. Jednak … ta wewnętrzna cisza nie może powstać, kiedy w umyśle kłębi się ciągły strumień niespokojnych myśli i emocji. Cały ten wewnętrzny hałas myśli i emocji musi zostać usunięty, żeby można było prawdziwie doświadczyć bezgłośnego dźwięku wewnętrznej ciszy. (Swami Satyananda Saraswati)

Pratyahara jest świadomym, introwertycznym, wycofaniem umysłu i zmysłów. Patańdżali, twórca jogicznej filozofii, nazywa pratyaharę wycofaniem lub powrotem. Ta ważna część życia człowieka powinna być rozumiana przez wszystkich. W nocy podczas snu świadomość jest wycofana, odłączona od zewnętrznych obiektów i nie jesteśmy świadomi naszych rodziców, przyjaciół, środowiska, bólu i przyjemności, zysków i strat, nawet samych siebie. Wycofanie świadomości, które to natura tak życzliwie nam daruje, ratuje nas z psychicznego kryzysu. Jest to największy dar natury dla ludzkości; bez niej rasa ludzka by oszalała.

Swami SatyanandaSen nie jest stanem fizjologicznym, jest to stan umysłu. Według Jogasutr Patańdżalego sen jest jednym z chitta vritti, pięciu stanów umysłu. W pratyaharze, jak we śnie, obiektywna świadomość jest wycofana, ale nadal pozostajemy świadomi. Pratyahara jest jogicznym stanem świadomości, zaś sen jest stanem bez świadomości.

Pratyahara byłaby najprostszym ze wszystkich ludzkich działań i aktywności, gdyby nie trudność utrzymywania świadomości. Wycofanie umysłu z doświadczeń zewnętrznych i postrzegania zewnętrznego nie jest trudnym zadaniem, ale jak pozostać świadomym kiedy już je wycofamy? To właśnie tutaj stosujemy praktykę jogi. Stanowi ona punkt wyjścia dla umysłu, który utrzymuje nas w stanie przebudzenia. Dlatego jest ona tak potrzebna.

Antar Mouna jest to ważna technika dla osób z zaburzeniami umysłu, niezrównoważonymi emocjonalnie i osób z pomieszanymi samskarami (wrażeniami mentalnymi). Dla tych wszystkich, którzy nie są w stanie skoncentrować uwagi na jednym punkcie, praktyka Antar Mouny zapewni pole, podstawę dla procesu samooczyszczania. Kiedy umysł jest oczyszczony, koncentracja powstaje spontanicznie.

Praktyka Antar Mouny może być wykonywana w dowolnej pozycji jogi jak Padmasana, Siddhasana, Vajrasana, Sukhasana lub, jeżeli nie są one możliwe, w Shavasanie – pozycji trupa. Może być również praktykowana podczas odpoczynku w fotelu. Najważniejszą rzeczą do zapamiętania jest to, aby nie walczyć z samym sobą. Antar Mouna jest doskonałym lekarstwem na schizofrenię. Większość z nas jest schizofrenikami do pewnego stopnia, bo gdy mamy niepożądane myśli, wtedy walczymy z nimi, a to tworzy konflikt. Gdy myślimy o czymś nieprzyjemnym lub o czymś, o czym nie chcemy myśleć, jedna część umysłu jest w totalnym konflikcie z inną. Kiedy ten konflikt staje się intensywny, wtedy to się nazywa schizofrenia, a kiedy nie jesteś w stanie go zaakceptować lub poradzić sobie z nim trafiasz do szpitala psychiatrycznego.

Podczas praktyki Antar Mouny należy być bardzo ostrożnym, aby nie koncentrować umysłu. Jest to praktyka obserwacji umysłu, percepcji i akceptacji doświadczeń. Nawet jeśli ktoś przechodzi obok lub samolot przelatuje nad głową rozpraszając cię, obserwujesz to i akceptujesz. Bądź w ciszy, bądź bezstronnym świadkiem wszystkich funkcji umysłu. Obserwuj część umysłu, która myśli, a także część umysłu, która odrzuca tą myśl.

Aby zachować zdrową osobowość musimy szanować nasz umysł, niezależnie od tego, czy nasze myśli są święte czy są złe, musimy je zaakceptować. W praktyce Antar Mouny jesteśmy świadomi naszych myśli i wizji, dźwięków rozlegających się wokół nas, odczuć, dotyku na naszym ciele, szoku, którego doświadczamy, krzesła, na którym siadamy, ludzi wokół nas, przejeżdżającego pociągu lub samochodu. Jesteśmy świadomi, nie staramy się uciekać od faktu, że jesteśmy świadomi. Jest to pierwszy krok w praktyce pratyahary dla osoby, która chce rozwijać się pomyślnie bez żadnych „wypadków duchowych”.

Miliony samskar, ukrytych wrażeń jest pogrzebanych w głębinach umysłu. One zawsze wychodzą na powierzchnię i wpływają na nasze zachowanie, osobowość i przeznaczenie. Praktyka pranajamy przed praktyką Antar Mouny wyrzuca te samskary z dna umysłu na powierzchnię, i czyni nas wystarczająco wrażliwymi, aby dokładnie je zobaczyć. Zazwyczaj wtedy, gdy myśl przychodzi, gdy staramy się skoncentrować, mówimy „nie” i natychmiast odkładamy ją na bok. Ale to nie jest dobre dla naszej osobowości lub ewolucji duchowej. To jest tak jakbyś miał biegunkę lub chory żołądek i starał się to kontrolować. Możemy zażyć jakiś silny lek, który powoduje usunięcie mdłości, ale potem to może z powrotem wybuchnąć albo jakieś narządy zostaną naruszone. Podobnie jak chory żołądek zatruwa ciało, tak też chory umysł i złe myśli (które każdy ma) zatruwają psychikę. Takie psychiczne toksyny mogą doprowadzić nas do popełnienia samobójstwa lub stania się przestępcą, może to sprawić, że będziemy martwić się dzień i noc lub przynieść nam wiele chorób, fizjologicznych jak i psychicznych. Dlatego każda myśl, która przychodzi do głowy powinna być zaakceptowana.

Zamknij oczy i bądź świadomy tego, co myślisz. Przeszłości, osób i twarzy znajomych, ludzi, których nienawidzisz i których kochasz, niech przychodzą. Ale pamiętaj – nie należysz do nich, ani oni do ciebie. Jesteś świadkiem, a oni są przesuwającymi się obiektami. Kiedy ktoś, kogo kochasz nagle staje przed swoim umysłem i dajesz się ponieść fantazji, oznacza to, że jesteś przywiązany do tej myśli. Przywiązanie do myśli tworzy więcej myśli i tworzy kolejne wrażenia, które twoja świadomość nagrywa do wewnątrz. Te wrażenia nie umierają, wyłaniają się ponownie. Antar Mouna, ta bezstronna obserwacja naszych myślowych wzorców, zapewnia możliwość ich wyeliminowania.

Jeśli podczas praktyki umysł staje się pusty i żadne myśli, ani wizje nie przychodzą, wtedy po prostu zrób więcej pranajamy i ponownie nastąpią nowe eksplozje myśli. Podczas Antar Mouny dobrze jest mieć wiele myśli i problemów, zwłaszcza tych złych, przechodzących przez umysł. Poprzez ich obserwację i akceptację, stają się one słabe i wtedy można wprowadzić je na zewnątrz. Ten proces oczyszczania pomoże Ci modlić się, śpiewać, kontemplować Boga lub medytować bardziej efektywnie. Antar Mouna może zabrać cię bezpiecznie wszędzie tam, gdzie prowadzą inne praktyki.

Pomimo wszystkich naszych wysiłków dla postępu na ścieżce duchowej, nie jesteśmy w stanie osiągnąć wyższych stanów świadomości ze względu na straszne twarze, przerażające symbole i ciemne zakamarki wewnątrz nas. Chory na nowotwór nie odzyska zdrowia po prostu jedząc owoce i inne pokarmy bogate w witaminy. Podobnie, nie ważne jak bardzo się modlimy i kontemplujemy, nie ważne jak entuzjastyczni jesteśmy, oświecenie nigdy nie stanie się naszym udziałem, tak długo jak te brzydkie twarze są wewnątrz nas. Nasza przeciążona świadomość musi być oczyszczona w pierwszej kolejności, i jest to bardzo trudne zadanie. Może potrwać wiele miesięcy lub nawet lat.

Jesteśmy nauczeni nie myśleć niektórych myśli przez naszych rodziców, społeczeństwo itd. Stopniowo wszystkie te „zakazane” myśli są zakopywane tak głęboko, że nasz umysł nie może wydobyć ich na powierzchnię. Ale czasami, może z powodu śmierci bliskiego krewnego lub przyjaciela, utratę dobrze prosperującej firmy, zdrady itp. ma miejsce eksplozja i te brzydkie twarze wychodzą na powierzchnię. Po dekadach represji, które uczyniły je bardzo silnymi, nie jesteśmy w stanie im się przeciwstawić. Te stare wrażenia wybuchają jak bomba i często wysyłają ludzi do szpitala psychiatrycznego.

Aby tego uniknąć, musimy śmiało rozpocząć wyprowadzanie tych brudnych twarzy na powierzchnię i potem poza naszą świadomość. Możemy być świadkami tych potężnych form myślowych bez strachu, pamiętając, aby obserwować bez utożsamiania się z nimi. Znam uczniów, którzy wyobrażali sobie siebie zabijających tysiące ludzi podczas praktyki Antar Mouny, a dziś są wspaniałymi duszami.

Samskary ukryte wewnątrz nas działają jak silne bariery oddzielające nas od duchowego oświecenia, jak i od stanu codziennej radości. Jeśli znasz sposób jak je ominąć, to to zrób. Ale ja nie znam innej drogi jak tylko wyprowadzić je z głębi umysłu i potem je wyeliminować. One mają brzydki zapach i są złe, wiem. Są to nieprzyjemne myśli o przestępstwach, przemocy, potężnych namiętnościach, strasznych depresjach, okropnych lękach. Kiedy przez przypadek wychodzą w nieoczekiwanym wybuchu, mogą zdestabilizować umysł. Dlatego trzeba zacząć wydobywać je po trochu, pozycja po pozycji, tak aby w miarę upływu czasu stać się oczyszczonym. W jodze ten etap nazywa się atma shuddhi (samooczyszczanie) lub chitta shuddhi (oczyszczanie umysłu). Wszyscy duchowo nastawieni ludzie muszą zrozumieć, że dopóki ten etap nie zostanie osiągnięty, dopóty super świadomość, Bóg, czy jakkolwiek chcesz to nazywać, nie będzie dla Ciebie jasne. Możesz recytować swoje modlitwy przez półtora tysiąca lat, możesz przebierać swoimi koralikami, nie chcę cię zniechęcić – rób to dalej. Ale kłopotliwe samskary, największa bariera pomiędzy „ja” i „tym”, nadal tam będą. Antar Mouna jest jedynym sposobem na to.

XX wiek to czas zakazów. Człowiek nie jest wolny. On kopie dla siebie dziury i kręci się wokół nich, nieświadomy niczego poza nimi. On stworzył niektóre definicje, przekonania i etykiety, które go wiążą i powodują jego cierpienie. Joga może pokazać ludziom drogę do samooczyszczenia. Dla wszystkich tych, którzy pragną poświęcić swoje życie Bogu, osiągnąć samadhi poprzez jogę i medytację, rozwijać swoją świadomość, mam tylko jedną wiadomość: najpierw usuńcie głazy z drogi, a dopiero potem możecie po niej bezpiecznie przejść. Jak niewydolny, skończony umysł, zakuty w kajdany, może mieć doświadczenie super świadomości? Tak jak brudne lustro nie może odbić naszego obrazu, tak brudny umysł nie może odzwierciedlać czystej świadomości, bez względu na to, jak długo śpiewasz mantry lub medytujesz. Dlatego, duchowo myślący ludzie, a także ci, którzy są chorzy muszą pracować nad samooczyszczaniem, używając Antar Mouny, jako środka do pratyahary. Po osiągnięciu tego celu, drzwi do medytacji i świadomości duchowej, jak również do zdrowia i szczęścia otworzą się samoczynnie.*

*) Jest to pełen tekst wykładu, wygłoszonego przez Swami Satyanandę na Światowej Konwencji Jogi w Bogocie, w 1977 roku. Na Praktykę Wewnętrznej Ciszy – Antar Mouny zapraszam do Beskidu Żywieckiego w dniach 9-13 listopada 2011. Informacje na stronie: Joga Kundalini com.pl