Astrologus


Co to jest horoskop?

Horoskop pytaniowy
Horoskop osobisty
Horoskop prognoza
Horoskop partnerski
Horoskop dziecka

Zadaj pytanie
do astrologa

Zamów horoskop

google
yahoo
bing

O tantrycznym przedłużaniu

I znowu coś z tematyki VIII domu… Wywołany zostałem do przysłowiowej tablicy w Astrolabium, przy okazji komentarza do artykułu naskrobanego przed 1,5 rokiem. No i… przypomniał się temat związany z jogą tantryczną. Temat ten pojawia się jak bumerang, przy okazji różnych towarzyskich spotkań i jest traktowany przez gawiedź z żartobliwym przymrużeniem oka.
Bo niby, jak to tak można, panie, bez wytrysku? Lipa jakaś i żadna frajda! Nareszcie więc, w przypływie chwili, postanowiłem wywiązać się z danej wówczas obietnicy i odsłonić niniejszym rąbka ezoterycznej praktyki. Zwłaszcza, że niektórzy stosują ekwilibrystyczne techniki powstrzymywania wytrysku, polegające na tym, że w… odpowiednim momencie przypominają sobie filmy wojenne, w których ułani szarżują z szablami na czołgi. Takie praktyki mogą, niestety, skutkować nerwicą seksualną, poza tym nie są w 100% skuteczne. W końcu zdarzy się… przeszarżować, a i szabelki szkoda.

Teraz mała dygresja. Kiedy opublikowałem wpis Mój dom nr VIII, wraz z pięknym zdjęciem symbolizującym naturę Skorpiona, otrzymałem kilka postów ze słowami, których nie mogłem nijak znaleźć w oficjalnym słowniku języka polskiego. Zanim więc przejdę do sedna, powinienem tutaj napisać coś mniej więcej takiego: Prezentowane poniżej treści są przeznaczone wyłącznie dla dorosłych czytelników. Jeśli jesteś jeszcze dzieckiem (lub dorosłym, który jeszcze nie dorósł) naciśnij kombinację klawiszy: ctrl+alt+delete.

Umiejętność przedłużania stosunku i wielokrotnego szczytowania polega na tym, żeby w odpowiednim momencie lekko przyhamować podniecenie i, nie dochodząc do ejakulacji, przygotować się do następnego orgazmu. Fala podniecenia nie osiąga wtedy kulminacji, lecz jest jakby porywana przez kolejną, większą falę, która ostatecznie unosi ją jeszcze wyżej. I tak, każda fala jest coraz wyższa. Ostatecznie cała sztuka sprowadza się do chwilowego “postoju”, czyli pogłębienia oddychania i skurczu tzw. mięśnia PC w celu powstrzymania ejakulacji. Nie sama technika jest tutaj najistotniejsza, lecz przełamanie przyzwyczajenia do ejakulacji i pozbycie się błędnego przekonania, że orgazm jest tożsamy z wytryskiem. Jest proste ćwiczenie zalecane przez taoistów oraz w jodze tantrycznej, mające na celu rozwinięcie mięśnia PC oraz innych mięśni związanych z narządami seksualnymi. Jest to, w gruncie rzeczy, ćwiczenie dla leniwych joginów, ponieważ nie wymaga szczególnego samozaparcia, wstawania o 5 rano i skomplikowanych asan. Można ćwiczyć je wielokrotnie w ciągu dnia, za każdym razem, będąc w toalecie. Polega ono na kilkukrotnym zatrzymaniu strumienia moczu w trakcie jego oddawania.

tantra joga

Mój Mistrz, kiedy pierwszy raz w mojej obecności objaśniał to proste ćwiczenie, proponował, żeby w momencie zatrzymania zrobić jeszcze dodatkowo obrót wokół własnej osi. Albo jak najwięcej obrotów i najlepiej na przemian, przez jedno i drugie ramię. Na następnym spotkaniu mieliśmy się chwalić, kto tych obrotów zrobił najwięcej. Ponieważ kiedyś zawsze był ze mnie pilny uczeń i chciałem być we wszystkim najlepszy, to przy pierwszym podejściu próbowałem tych obrotów, a jakże! A potem śmiałem się z dowcipu.

Komentarze:

  1. panto

    Już teraz rozumiem, dlaczego w toalecie były obsikane drzwi ;-)

    Pozdrawiam
    Tomasz

  2. astrologus

    No właśnie… nie zawsze to co widzimy, jest tym, co widzimy. Niektóre zjawiska mają o wiele głębszy sens, niż nam się z pozoru wydaje… :)

  3. halina

    witaj
    każda kobieta zna te technikę z obserwacji zachowań swojego partnera; w trakcie miłosnych uniesień zadziwia-co prawda-chwilowe zatrzymanie akcji;
    w miłości jednak potrzebne jest zrozumienie dla odmienności;…takie postepowanie ze strony mężczyzny odczuwam jako troche egoistyczne; koncentracja na sobie eliminuje osobę partnera; właściwie wiele razy czułam się w takich momentach jak osoba zapomniana, troche przedmiot …podam jednak do męskiej wiadomosci że kobiety również znają i stosują te technikę; może tylko lepiej im to wychodzi kiedy się samozadawalają;
    sztuka potęgowania napięcia udaje się więc niezaleznie od płci;pozdrawiam Halina

  4. Paweł

    Technikę tę zalecał już w latach 70-tych prof Starowicz i jeśli sie nie mylę nazwał ją techniką Careza czy jakoś tak, w swojej książce Eros, Natura Kultura. Wogóle nie potrzeba tu “Jogi” To proste ćwiczenie można wykonywać o każdej porze dnia, a polega na 20-to krotnym skurczu owego mięśnia.
    Cóż można powiedzieć, akt milosny, czy seks można przedłużać tym sposobem na dowolnie długi czas i gdyby nie fakt że rankiem trzeba wstać do pracy lub to, że długość ta może już się stać nużąca to trwałby do śmierci. Moment powstrzymania się od orgazmu jest właściwie takim trochę nepełnym orgazmem i nie dochodzi do wytrysku nasienia, ale jest to też przyjemne i wartościowe. Podobno Jogini potrafią powstrzymać wytrysk momo orgazmu?

  5. Paweł

    Do Haliny,
    myślę że nie ma w tym nic egoistycznego bo kobieta w trakcie takiego stosunku powinna mieć orgazm wielokrotnie i zwylke tak bywa. Zresztą przy takim stosunku, to właśnie facetowi zależy na tym aby partnerka była zadowolona z jego wyczynu. Z innej biologii czy fizjologii (waszej kobiecej) my faceci wiemy że wam kobietom trudno jest “dogodzić” bo jak nie seksualnie to zawsze mozna znaleźć jakieś pierdoły aby pomniejszyć nasze dla was “zasługi” tak wiec aby kobieta była w pełni zadowolona stosunek płciowy, czy akt seksualny nigdy nie powinien sie skończyć. Tą trochę uszczypliwą tezę mam nadzieje potraktujesz z przymrużeniem oka.

  6. astrologus

    Witaj Halina,

    właśnie odmienność, o której piszesz, może być esencją miłości (w jej heteroseksualnej wersji) – w tym właśnie można odnaleźć cały smak, bo wtedy tylko może nastąpić pełna wymiana energetyczna męskiej i żeńskiej energii. A jeśli chodzi o technikę, to kobiety często stosują ją intuicyjnie, mężczyźni zaś muszą się tego uczyć.

    Piszesz o egoizmie mężczyzn i przedmiotowym traktowaniu. Jest w tym dużo racji, co wynika po prostu z męskiej natury. Mężczyzna nieświadomy swojego potencjału i działający pod wpływem popędu taki właśnie jest, co tu dużo gadać. Jednak w seksie tantrycznym koncentracja następuje zawsze na partnerce. To ona jest jakby kluczem. Mówiąc wprost – orgazm mężczyzny zależy od orgazmu kobiety – jego partnerki, a nie na odwrót.
    Pozdrawiam ;)

  7. astrologus

    Paweł,

    Pytasz, czy jogini mogą powstrzymać wytrysk mimo orgazmu. Przede wszystkim trzeba by zadać pytanie, czy powinniśmy utożsamiać orgazm z wytryskiem? Według mnie nie.

    Zgodnie z tantryczną i taoistyczną wiedzą należy odróżnić dwa rodzaje orgazmu.
    Pierwszy, który u mężczyzn następuje w momencie wytrysku, jest on krótkotrwały i intensywny. Trwa maksymalnie kilka sekund. Następuje po nim spadek energetyczny, dlatego mężczyźni po wytrysku często zasypiają :)
    I drugi, nie związany z wytryskiem, tzw. orgazm dolinowy. Nie następuje on za każdym razem, jest możliwy tylko raz na jakiś czas. Wejście w orgazm dolinowy może nastąpić, jeśli stosunek trwa przez czas minimum jednego biorytmu, czyli ok. 40-50 minut i musi on być poprzedzony u mężczyzny dłuższym okresem powstrzymywania się od wytrysku. Jakość takiego orgazmu jest zupełnie inna. Wejście następuje niespostrzeżenie, orgazm narasta łagodnie i jest rozciągnięty w czasie. Łagodnie także opada, czasem nawet do kilku godzin po stosunku. I następuje po nim zawsze znaczny wzrost energetyczny.

  8. Paweł

    Witaj Astrologusie,
    ciekawe jest to co tu napisałeś ale mój stosunek jest troche sceptyczny do tego. Wielogodzinny seks jest oczywiście przyjemny ale jeśli nie jest wyczerpujacy fizycznie dla partnerów to jednak kiedyś trzeba ten akt seksualny zakończyć. Dla mężczyzny jest to orgazm połączony z wytryskiem nasienia, dla meżczyzny jogina może być inaczej? tak się niestety nie składa abym mógł to potwierdzić choć w literaturze wiele się naczytałem o ich wyczynach. Skłonny byłem nawet dać wiarę w to co o nich się mówi zresztą nie bez powodu ponieważ praktyka (wieloletnia) jogi dawała coraz to nowe dowody na poparcie zawartych w literaturze sensacyjnych twierdzeń. Jeśli o mnie chodzi nigdy nie zajmowałem się tantrą, więc nie mogę pochwalic się takimi praktykami seksualnymi. Zawsze uprawiałem seks bez tej wschodniej filozofii, być może coś straciłem ale czy powinienem żałować? – chyba nie.

  9. astrologus

    Wiesz, Paweł,

    Prowokujesz mnie do odpowiedzi, więc jestem ;) Oczywiście, że długość trwania, nazwijmy to – aktu seksualnego, powinna wynikać w naturalny sposób z kondycji, upodobań, umiejętności, itd. jego uczestników :) Może trwać pół godziny, może godzinę, a może cztery, nie ma na to reguły. I, nie dajmy się zwariować, nie chodzi tu o bicie jakichś rekordów. Bo wtedy nam seks włączą do dyscyplin olimpijskich ;) , tak jak obecnie robią to z jogą (co według mnie nie bardzo ma sens).

    Pytasz o orgazm, wg mnie orgazm nie jest tożsamy z wytryskiem nasienia. To jest trudno wytłumaczyć jeśli ktoś nie spróbuje. Większość mężczyzn którzy słyszą o seksie bez wytrysku najpierw się puka w czoło z politowaniem. Przyjemność związana z wytryskiem jest tak duża, że na prawdę trudno jest sobie go odmówić. Trudno przełamać takie przyjemne przyzwyczajenie. Ale jeśli się kilka razy spróbuje, to potem jest tak, że stopniowo wytrysk przestaje „kręcić”, zwłaszcza, że strata energetyczna związana z utratą energii podczas ejeakulacji jest wtedy wyraźnie odczuwalna.

    A żal? Cóż to jest żal? Jak kiedyś powiedział stary żołnierz do swojej dziewczyny w powieści Hemingway’a; „Nigdy niczego nie żałuj, córeczko i nigdy nie dyskutuj o stratach”. Bo żal, to tylko niepotrzebna emocja.

  10. halina

    witajcie
    nie często zdarza się aby dwoje ludzi będących ze sobą wypracowało tak doskonałe sposoby osiągania orgazmów jednoczesnie/ i to wielokrotnych/
    kondycja psycho- i fizyczna nadszarpnięta codziennym życiem nie sprzyja harmonii w tych sprawach a zmęczenie i stresy uszczuplają właściwe doznania;
    zdarzają się związki w których partnerzy pracując nad techniką wzajemnego stymulowania dochodzą do wspomnianych rezultatów; z pewnością potrzeba dużej koncentracji, bliskości, porozumienia i sprzyjających warunków aby zabiegi wokół seksualnej strony życia stały się dla obojga jednakowo radosne;
    sprawa “dogadzania” kobietom w świetle słów Pawła brzmi jak pretensja/…czego te baby jeszce chcą?my męzczyżni tak sie przecież staramy/
    to nie jest poważne podejście do zagadnienia, podyktowane troską w wspólne dobro; dojrzałość psychiczna każdego człowieka bez względu na płeć opiera się na dbałości o razem przeżywane chwile;
    napewno partner który potrafi w kobiecie wyzwolić stan przyjemnego uniesienia, już przez sam ten fakt staje sie jej niezwykle bliski; jesli jest w innych dziedzinach mniej doskonały, dzieki dobremu współżyciu wiele zyskuje w jej oczach;
    ale-jak sądzę-każdy ma w swoim życiu wiele innych żródeł satysfakcji a sprawa zadowolenia z seksu nie stanowi o naszym szcześciu choć jest w dużym stopniu sposobem na jego podtrzymywanie;pzdr H.

  11. aharat

    witam wszystkich,
    jako kobieta chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt całej tej “zabawy” z powstrzymywaniem wytrysku ;) być może szczególnie istotną dla tych, którym cała ta egzotyczna filozofia, tantra i tym podobne dziwadełka jakoś podejrzanie wyglądają i zagłębiać się w te rejony nie mają ochoty ;)
    Bo technika ta ma też swój bardzo praktyczny, pozaezoteryczny wymiar, myślę, że szczególnie istotny dla kobiet, które z seksu pragną czerpac maksimum radosci, rozmnażać się nie chcą, a perspektywa wszelkiej “sztucznej” antykoncepcji, z różnych przyczyn (dla niektórych nawet zdrowotnych) nie jest im szczególnie miła. Hej, bardziej naturalnej metody antykoncepcji przecież już chyba nie można wymyślić? ;) i gdzież tu miejsce na męski egoizm? ja go nie dostrzegam, ale to oczywiście tylko mój punkt widzenia ….
    pozdrawiam!

  12. halina

    Do Aharat
    jedno zdanie w kwestii antykoncepcyjnej teorii powstrzymywania wytrysku/…hehehe…/
    za nic…nie zastosowałabym tej metody nawet jeden raz w okresie wysokiego prawdopodobieństwa spłodzenia potomka; uważam że dzieci nie mogą być w zyciu dorosłego czlowieka dziełem przypadku /choć są owocem miłości/…i nawet nie wymagałabym od swojego partnera
    żeby skrępowany myślą o ew.niechcianym ojcostwie oddawał się miłosnym igraszkom;
    te dwie sytuacje kolidują ze sobą; no chyba że związek dojrzał do momentu decyzji o poczęciu dziecka; o tak…w tak komfortowej atmosferze można do woli eksperymentować z w/w metodą; o ile mnie pamięć nie myli bywa to najpiekniejszy czas dla ludzi-cudownej swobody i niemyślenia o konsekwencjach uwolnionego z wszelkich ograniczeń seksu;pzdr H.

  13. aharat

    Halinko :)
    zapewniam Cię, że kochając się w ten sposób ani ja, ani mój partner nie czujemy się skrępowani, ani tym bardziej zestresowani. być może mylisz seks bez wytrysku ze stosunkiem przerywanym i stąd Twoja niechęć.
    podobnie jak Ty uważam, że przypadkowe rodzicielstwo to jedna z gorszych rzeczy jaką można i sobie i małemu człowiekowi zafundować, więc nie ryzykowałabym bycia mamusią z przypadku, bardziej niż ryzykuje się korzystając z powszechnie uznanych metod antykoncepcji jak prezerwatywa czy tabletki antykoncepcyjne, które również 100% zabezpieczenia nie dają.
    pozdrawiam

  14. halina

    Aharat…przemyślałam to co napisałaś; bardzo to piekne do momentu kiedy cos/ktoś nie zawiedzie; człowiek jest tylko człowiekiem i w chwilach uniesień nie ocenia racjonalnie tego co robi; ponieważ juz trochę lat żyję, wypracowałam “swoją” metodę na skuteczna antykoncepcję; dla roznamiętnionych nie będzie ona atrakcyjna;hahaha…mozna się uśmiać/ ta metoda to wstrzemięzliwość w okresach płodnych, ćwiczenie dla ciała i umysłu, nauka szacunku dla człowieka i dokonywania śmiałych wyborów dotyczacych ew.prokreacji…łatwe a jednak takie trudne;
    choć osobiście popieram wszystkie metody antyk. moja jest niezawodna/wystarczy odrobina wiedzy o sobie samym i mądry, zrównowazony partner/pzdrH.

  15. halina

    Pontyfikat…str.147
    “w jaki sposób ograniczyć prokreację?Nie poprzez zabiegi niemoralne i sztuczne-odpowidział Gandhi-lecz poprzez dyscyplinę życia i samokontrolę”…trafiłam przypadkiem przy lekturze w/w książki Janusza Poniewskiego w rocznicę śmierci JP II/pzdr H.

  16. Gosia

    Odkryłam niedawno stronę Astrologusa i czytam, czytam, czytam;-)Zastanawiam się, czy Autor z pełna premedytacją prowokuje czytelników, chłonących każde słowo?

    Nie miała “baba” kłopotu, to przeczytała o orgazmie bez wytrysku;-)Dawno, dawno temu oddawałam się radosnie eksperymentom z moim chłopakiem, miedzy innymi dotyczącymi
    orgazmu bez wytrysku. Po latach, wracając pamięcią, wiem jedno….z wytryskiem, czy też bez, największa satysfakcja rodzi sie w …..głowie!!!

Napisz komentarz